Absolwenci Politechniki Wrocławskiej (Polska)
Wydział Mechaniczny, rocznik 1970
Uaktualizowano:
1 lipca 2010


Menu 1:

(Strona główna:)

Nasz rok

Index witryny


(Na tej witrynie są też dostępne:)

Nasz rok

Źródłowa replika tej strony

Nasza uczelnia

Objaśnienia


(Biografie poszczególnych kolegów z roku:)

Stanisław Bania

Zdzisław Bańkowski

Edward Barzycki

Wiesław Bereś

Zbigniew Bieńkowski

Roman Boesche

Andrzej Boguski

Janusz Bondyra

Bożena Brzozowska

Józef Chabiński

Halina (Chlebosz) Szaro

Krzysztof Chodacki

Józef Choroba

Mieczysław Cisło

Jan Ciejka

Bernard Dudek

Edward Dzidowki

Janusz Dziuk

Waldemar Dziurzyński

Tadeusz Dzułyński

Jan Filar

Zbigniew Bieńkowski

Waldemar Garbarczyk

Andrzej Golenko

Henryk Górgól

Witold Grygowicz

Marian Grzegorek

Kazimierz Grzelak

Adam Grzeszczuk

Roman Hajów

Bogdan Helka

Jerzy Hołdyk

Witold Imiołczyk

Wieslaw Jabłoński

Edward Jakubiszyn

Ryszard Janicki

Krzysztof Janik

Jacek Jantura

Jerzy Jędrzejowski

Stanisław Kaczmarczyk

Wiesław Kamiński

Jerzy Kapelusz

Władysław Kapusta

Jerzy Kawecki

Jan Kolenda

Aleksander Komorowski

Fryderyk Koryciarz

Zygmunt Koszyczarek

Andrzej Kowalczyk

Janusz Krassowski

Andrzej Kruszyna

Jan Krystian

Marian Kucharczyk

Janusz Kwasecki

Tadeusz Łosik

Ryszard Łukasiewicz

Stanisław Masły

Czesław Medyński

Stanisław Mendelowski

Kazimierz Miernicki

Jerzy Michalak

Mieczysław Michalczuk

Leszek Mozyrko

Janusz Mstowski

Romuald Niedziela

Borysław Niemcewicz

Aleksander Nowak

Janusz Dziuk

Jan Pająk

Zbigniew Pasławski

Andrzej Patocki

Tadeusz Patycki

Wiktor Piechociński

Józef Pielorz

Maria (Pogost) Fox

Mirosław Płucisz

Chrystian Prorok

Stanisław Przeworek

Witold Przybyszewski

Marek Przygodzki

Grażyna Rataj

Janusz Rudy

Maciej Rusin

Janusz Rutański

Zbigniew Sadowski

Bogdan Ściszek

Roman Sperzyński

Jan Stańczyk

Jan Stefaniuk

Waldemar Świątkowski

Jerzy Szczerbina

Mieczysław Szeremeta

Janusz Szymkowski

Grzegorz Średziński

Wiesław Światoniewski

Marek Wachałowicz

Witold Wacowski

Zenon Wartanowicz

Jerzy Winnicki

Tadeusz Wolski

Julian Zając

Jan Zakrzewski

Andrzej Zbyryt

Andrzej Zielniewicz

Wojciech Złotkowski

Mieczysław Zwoliński




Menu 2:

(Strony roku 1970:)

energia.sl.pl

fortunecity.com/timevehicle

milicz.fateback.com

propulsion.250free.com

totalizm.nazwa.pl

anzwers.org/free/wroclaw/1970

totalizm.pl



Witam na stronie internetowej absolwentów rocznika 1970 Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. Proszę odnotować inicjatywę Aleksandra Komorowskiego opisaną w jego punkcie "#46" z "części #D" poniżej, oraz sprawozdanie z punktów #B3 i #B3.1 poniżej, informujące że w sobotę i niedzielę dnia 22 i 23 maja 2010 roku organizowany był kolejny (trzeci) zjazd naszego rocznika. Wszakże w 2010 upłynęło już 40 lat od zakończenia naszych studiów (jak ten czas leci)!


Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Zamiast wstępu:

       Koledzy i koleżanki. Jak to zwykle w życiu bywa, w miarę jak czas upływa, pogłębia się dystans pomiędzy nami. Czas aby temu zaradzić. Najlepszym zaś moim zdaniem sposobem ponownego zacieśnienia wzajemnej więzi, jest przygotowanie strony internetowej naszego roku. Niniejsza strona jest pierwszym krokiem w kierunku urzeczywistnienia tego zamiaru. (Zasady jej zapisu wyjaśnione zostały na końcu - po wykazie uczestników naszego roku.)
* * *
       Chociaż życie każdego z nas może wyglądać "codziennie", faktycznie to reprezentujemy sobą ponad 6000 lat ludzkiej historii. Wszakże urodziliśmy się około 60 lat temu, jest nas zaś razem ponad 100. Niniejsza strona jest więc nie tylko naszym osobistym linkiem, oraz ciekawostką dla naszych najbliższych i znajomych, ale także odzwierciedleniem codziennej historii ostatniego półwiecza naszej planety. Ma ona więc nie tylko znaczenie uczuciowe i osobiste, ale także historycze i naukowe. Być może że w przyszłosci stanie się ona przedmiotem naukowych studiów oraz wzorcem dla innych. Wszakże pokazuje losy znacznej grupy ludzi, których połączyło braterstwo wspólnego ponoszenia bardzo trudnych studiów przez okres 6 lat.
* * *
       Po ogromnie trudnym egaminie wstępnym, w którym około 12 kandydatów starało się o każde miejsce na naszym roku, w dniu 1 października 1964 roku zaczynaliśmy naukę na ówczesnym 1 roku Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej zlokalizowanej w pięknym mieście Wrocławiu. Większość z nas miała wówczas tylko 18 lat. Na początku było nas około 360. Z liczby tej do czasu ukończenia studiów wykruszyła się znaczna większość, tak że ukończyliśmy studia w liczbie 106. Poniżej w "części #D" przytoczony jest wykaz absolwentów naszego roku, oraz zgrubnie opisane losy tych z nas co zechcieli wzbogacić tą stronę. Z kolei szczegółowsze opisy, a także zdjęcia ukazujące obecny wygląd niektórych z nas, zobaczyć można po kliknięciu na nazwisko danego kolegi lub danej koleżanki z roku. (Zauważ jednak, że tylko koledzy i koleżanki którzy w "Menu 1" oznaczeni zostali białymi napisami, dostarczyli dotychczas swoje zdjęcia do wystawienia na ich osobistych stronach z notkami autobiograficznymi.)


Część #B: Zjazdy naszego roku:

      

#B1. I Zjazd z 1980 roku:

       Pierwszy zjazd naszego roku odbył się w 10 lat po ukończeniu przez nas uczelni. Miał on miejsce na samej POlitechnice Wrocławskiej w dniu


#B1.1. Nasze grupowe zdjęcie zjazdu z 1980 roku:

Nasz dawny wygląd, a także nasze najnowsze zdjęcia grupowe, zaprezentowane zostały na starych zdjęciach zestawionych na odrębnej stronie o nazwie pw.htm - Nasz Rok. Aby przenieść się na tamtą stronę wystarczy kliknąć na niniejszy zielony link albo też uruchomić ją z "Menu 1". Aby jednak przypomnieć tutaj jak wyglądaliśmy podczas pierwszego zjazdu naszego roku jaki odbył się w 1980 roku, poniżej przytaczam nasze zdjęcie grupowe z tamtego zjazdu nr 1 (owo zdjęcie też jest przytoczone i omówione na stronie pw.htm - Nasz Rok).

Zdjęcie 1 (Courtezy Andrzej Kruszyna): Oto spora proporcja uczestników naszego roku podczas pierwszego zjazdu z 1980 roku. Jak młodo i optymistycznie wówczas wygladaliśmy. Ponieważ zdjęcie to wymaga opisania, postanowiłem wytężyć swoją dosyć już zaśniedziałą pamięć i przyporządkować nazwiska do poszczególnych twarzy. Aby ułatwić innym sprawdzanie i aktualizowanie tego mojego niezbyt udanego opisu, każdej osobie z tego zdjęcia przyporządkowałem podwójny numer podany w nawiasie. Pierwszy człon tego numeru oznacza stopień schodów na którym dana osoba stoi, licząc od stopnia schodów najbliższego obiektywu aparatu. Drugi zaś człon oznacza pozycję danej osoby stojącej na danym stopniu schodów, licząc tak jak pismo - od lewej ku prawej. Osoby których nie zdołałem rozpoznać oznaczyłem kropkami ... (Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, lub aby przesunąć je w inne miejsce ekranu.)
(Apeluję tutaj do wszystkich kolegów i koleżanek o przysyłanie mi nazwisk tych wykropkowanych osób. Dla ułatwienia poprawek, proszę nazwiska przesyłać razem z numerami jakie im zostały przyporządkowane, lub z nazwiskami sąsiadów jacy stoją najbliżej nich.) Oto nasze zdjęcie, pod nim zaś wykaz osób które wspólnym wysiłkiem zdołaliśmy dotychczas zidentyfikować:

Zdjecie 1.

[Ósmy stopień schodów] - najwyższy: (8-1) Jan Krystian, (8-2) Andrzej Boguski, (8-3) Borysław Niemcewicz, (8-4) Julian Zając, (8-5) Leszek Mozyrko, (8-6) Jan Chodacki, (8-7) ..., (8-8) Prof. Pieczonka.
[Siódmy stopień]: (7-1) Bożena Brzozowska, (7-2) Kazimierz Miernicki, (7-3) Janusz Krassowski, (7-4) Maria Pogost (Mara Fox), (7-5) Bogdan Hełka, (7-6) Tadeusz Łosik, (7-7) Tadeusz Wolski.
[Szósty stopień]: (6-1) Jan Ciejka, (6-2) Jerzy Szczerbina, (6-3) Stanisław Bania (Banerski), (6-4) Grzegorz Średziński, (6-5) Ryszard Łukasiewicz, (6-6) Romuald Niedziela, (6-7) Bernard Dudek, (6-8) ... .
[Piąty stopień]: (5-1) ..., (5-2) ..., (5-3) ..., (5-4) ..., (5-5) ..., (5-6) ..., (5-7) Stanisław Mendelowski, (5-8) Andrzej Golenko (tj. stojący na skraju po prawej stronie, poniżej ma Wieśka Jabłońskiego, powyżej - prof. Pieczonkę).
[Czwarty stopień]: (4-1) Janusz Rudy (za Prof. Zakrzewskim w białej marynarce), (4-2) Marek Przygodzki - milimeter, (4-3) Andrzej Patocki, (4-4) Janusz Bondyra, (4-5) ..., (4-6) ..., (4-7) ..., (4-8) Wiesław Jabłoński.
[Trzeci stopień]: (3-1) Opiekun naszego roku, Prof. Jan Zakrzewski, (3-2) Andrzej Kruszyna, (3-3) Fryderyk Koryciarz, (3-4) Stanisław Przeworek, (3-5) Józef Pielorz, (3-6) Wieslaw Bereś, (3-7) Stanisław Kaczmarczyk, (3-8) Chrystian Prorok - ten stojący za (1-8).
[Drugi stopień] - odnotuj że rozpoczyna się on nie od lewej strony zdjęcia, a za plecami (1-3)]: (2-1) Czesław Medyński, (2-2) Józef Chabiński, (2-3) Mieczysław Cisło, (2-4) Edward Barzycki.
[Pierwszy stopień] - najniższy: (1-1) Janusz Szymkowski, (1-2) Jan Stańczyk, (1-3) Grażyna Rataj, (1-4) nasz ówczesny dziekan, Prof. Hawrylak, (1-5) Halina Chlebosz, (1-6) Jan Pająk, (1-7) córeczka Marka Wahałowicza, (1-8) Marek Wachałowicz.
* * *
       Zauważ że można zobaczyć powiększenie danej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle kliknąć na tą fotografie. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.
       Jeśli ktoś życzy sobie przesunąć jakąś ilustrację (tj. dowolną fotografię lub rysunek) - znaczy jeśli zechce przemieścić tą ilustrację w inne miejsce ekranu z którego właśnie ten ktoś czyta jej opis, a jednocześnie jeśli ów ktoś zechce pomniejszyć lub skonfigurować odrębne okienko w którym ilustracja ta się ukaże, wówczas powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na tą ilustrację aby spowodować jej pojawienie się w odrębnym nowym okienku, (2) upewnić się że to nowe okienko jest przełączone na możliwość jego przekonfigurowywania i przemieszczania (w tym celu należy rzuć okiem na środkowy kwadracik z owych trzech kwadracików obecnych w jego prawym górnym rogu - kwadracik ten powinien zawierać w sobie obraz tylko jednego ekraniku, jeśli więc widnieją tam aż dwa ekraniki wówczas trzeba na nie kliknąć tak aby zmienić je w jeden ekranik), (3) zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka (z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie" myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar tego odrębnego okienka jaki sobie życzymy mieć (odnotuj że kiedy raz zmniejszymy rozmiar pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne kliknięte ilustracje pojawią się już w owych zmniejszonych rozmiarach - chyba że je ponownie powiększymy w taki sam sposób), a następnie (4) przemieść to odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej w którym zechcemy je oglądać. (Aby je przemieścić należy złapać je myszą za ten niebieski pasek na jego górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniemy (suwakiem) tekst danej strony kiedy go czytamy, wówczas owo nowe odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie strony musimy kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) istniejącą w najniższej części ekranu.


#B2. II Zjazd z września 1995 roku z okazji 50-lecia Politechniki Wrocławskiej:

       Drugi z kolei zdjazd naszego roku odbył się we wrześniu 1995 roku, w 25 rocznicę ukończenia przez nas uczelni, a jednocześnie z okazji 50-lecia Politechniki Wrocławskiej. Zdjęcie grupowe z owego drugiego zjazdu dostarczone zostało przez Andrzeja Kruszyna i pokazane jest poniżej jako "zdjęcie 2":

Zdjecie 2.

Zdjęcie 2 (Courtezy Andrzej Kruszyna). Uczestnicy drugiego zjazdu absolwentów rocznika 1970 Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej.
Oto wykaz osób ze zdjęcia:
[pierwszy rząd] - najbliższy obiektywu aparatu: (1-1) Janusz Szymkowski, (1-2) Edward Jakubiszyn, (1-3) Bożena Brzozowska (Ciałkowska), (1-4) Prof. Jan Koh, (1-5) Andrzej Boguski?, (1-6) ..., (1-7) Stanisław Bania (Banerski)?.
[drugi rząd] - najbliższy wejścia do starego budynku I-24: (2-1) Kazimierz Miernicki?, (2-2) Andrzej Kruszyna, (2-3) ..., (2-4) ... .


#B3. III Zjazd, 22-23 maja 2010 roku, z okazji 40-lecia ukończenia Politechniki Wrocławskiej:

       Trzeci zjazd naszego rocznika odbył się w sobotę i niedzielę, 22 i 23 maja 2010 roku, czyli w 40 lat po ukończeniu przez nas uczelni. Komunikat owego zjazdu przytoczony jest poniżej.


#B3.1. Sprawozdanie ze zjazdu w 2010 roku:

III ZJAZD ABSOLWENTÓW WYDZIAŁU MECHANICZNEGO 1970. POLTECHNIKI WROCŁAWSKIEJ.
Duszniki-Zdrój 22 i 23 maja 2010 roku.
Propozycję zorganizowania III zjazdu absolwentów wydziału mechanicznego 1970 roku Politechniki Wrocławskiej, zaproponował jeden z naszych kolegów Aleksander Komorowski. Propozycja została opublikowana na stronie internetowej wraz ze wstępnym programem zjazdu. Zaraz po opublikowaniu propozycji rozpoczął się okres poszukiwania kontaktów z koleżankami i kolegami. Bardzo przydatna okazała się strona opracowana przez naszego kolegę Jana Pająka mieszkającego aktualnie w Nowej Zelandii, zawierająca numery telefonów oraz adresy e-mailowe.

Przyznać trzeba, że aktywnymi podczas poszukiwania kontaktów okazali się: Maria Pogost (Mara Fox) mieszkająca w USA, Jan Kolenda mieszkający w Wałbrzychu, Grzegorz Średziński mieszkający w Dusznikach-Zdroju, Andrzej Kruszyna mieszkający w Radomiu oraz pomysłodawca zorganizowania zjazdu Aleksander Komorowski mieszkający w Jastrzębiu-Zdroju. Po wstępnej akceptacji zorganizowania zjazdu przez koleżanki i kolegów utworzył się komitet organizacyjny (czytaj samozwańczy komitet organizacyjny) w którego skład weszli: Grzegorz Średziński, Jan Kolenda, Zdzisław Bańkowski oraz Aleksander Komorowski.

Po ustaleniu wszystkich szczegółów zjazdu rozesłano zaproszenia do potencjalnych uczestników zjazdu. Wydawało się w pewnym momencie, że w zjeździe może zabraknąć koleżanki i kolegów mieszkających w USA i Kanadzie z powodu długotrwałej erupcji przez jeden z wulkanów w Islandii, kolejną przeszkodą była powódź która nawiedziła południowo-zachodnią część Polski. Jednak więzi jakie zawiązały się w okresie studiów okazały się silniejsze. W zjeździe uczestniczyło 50 osób. Zabrakło Stanisława Dzidowskiego któremu powódź we Wrocławiu zagrażała mieszkaniu.

Program zjazdu przedstawiał się następująco:

Sobota, 22.05.2010 roku:
12,00 - 15,00 * przyjazd uczestników zjazdu, powitanie przybyłych uczestników, zakwaterowanie uczestników w hotelu.
15,15 * zbiórka chętnych uczestników III zjazdu i wyjazd autokarem na mszę św. w intencji uczestników zjazdu i zmarłych kolegów.
17,30 * rozpoczęcie III zjazdu „Duszniki-Zdrój 2010”.
19,00 * wykonanie wspólnego zdjęcia wszystkich uczestników zjazdu.
20,00 * rozpoczęcie bankietu.

Niedziela 23.05.2010 roku:
9,00 - 10,00 * wspólne śniadanie, wręczenie okolicznościowych dyplomów, dyskusja, podjęcie wspólnych wniosków przez uczestników zjazdu,
10,00 - 14,00 * spotkania w podgrupach, strzelanie na strzelnicy.
14,00 * wspólny obiad, zakończenie zjazdu.

Rozpoznanie przybywających koleżanek i kolegów oraz zaproszonych gości było bardzo zabawne i wesołe, bowiem czasami po przywitaniu mieliśmy problem kto to jest, bo witający zasłaniali przypięte identyfikatory, które wręczały przybywającym dwie przemiłe wnuczki Grzegorza Średzińskiego. Każdy otrzymał ponadto program zjazdu oraz wykaz uczestników zjazdu z numerem pokoju oraz telefonu.

Około godziny 15,00 prawie w komplecie pojechaliśmy podstawionym autokarem do centrum Dusznik na mszę świętą w intencji uczestników zjazdu oraz zmarłych kolegów. Przyznać należy, że msza była odprawiana przez młodego kapłana a kazanie wyjątkowo trafnie skierowana do nas. Po mszy wykonaliśmy zdjęcia grupy uczestniczącej we mszy św. przed ołtarzem. Następnie autokarem udaliśmy się do hotelu gdzie niezwłocznie rozpoczęło się uroczyste rozpoczęcie zjazdu. Na początku każda koleżanka i osoba towarzysząca płci pięknej otrzymała czerwoną różę.

Słowo wstępne skierował do uczestników gospodarz zjazdu Grzegorz Średziński oraz inicjator zjazdu Aleksander Komorowski. Następnie Ryszard Łukasiewicz odczytał przesłanie Jana Pająka z Nowej Zelandii do uczestników zjazdu. Jego treść została wysłuchana ze wzruszeniem. Potem każdemu z absolwentów głos udzielał Zdzisław Bańkowski. Poszczególne wypowiedzi miały trwać 1 minutę i w ciągu tego czasu należało opisać okres ostatnich 40-tu lat. Było to zadanie trudne ale nie niemożliwe dla absolwentów naszego rocznika. Często gospodarz zjazdu dyscyplinował gadatliwych kolegów dzwonkiem.

Zaraz po godzinie19,00 zjawił się zamówiony fotograf który wykonał nam zbiorowe zdjęcie, a po upływie kolejnych dwóch godzin każdy z nas miał w rękach gotowe zdjęcie.

O godzinie 20,00 po przygotowaniu sali oraz zespołu muzycznego, rozpoczął się bankiet. Bankiet przebiegał na luzie. Często przypominając wydarzenia jakie miały miejsce w okresie studiów tj. latach 1964-1970. Kolega Aleksander Komorowski odczytał treść przyrzeczeń uczestników III zjazdu „Duszniki-Zdrój 2010” które zebrani zaakceptowali, a mianowicie:
Czy przyrzekacie:
• conajmniej raz w roku wspominać mile spędzone chwile na tym spotkaniu – przyrzekamy,
• przyjeżdżać na następne spotkania, jeżeli zdrowie dopisze i fundusze będą wystarczające – przyrzekamy,
• utrzymywać kontakty między koleżankami i kolegami obecnymi na tym spotkaniu – przyrzekamy,
• czynić starania, aby nawiązać kontakty z koleżankami i kolegami nieobecnymi na tym spotkaniu i spowodować aby wzbogacili grono następnych spotkań – przyrzekamy,
• mile wspominać ciekawe i w miarę prawdziwe chwile z okresu studiów i przekazywać je innym – przyrzekamy.

Trzeba zaznaczyć, że przebieg bankietu był urozmaicany występami kolegów, szczególnie należy wymienić solowy śpiew Janusza Rutańskiego oraz Jerzego Szczerbiny, który akompaniując na akordeonie śpiewał. Wszyscy uczestnicy otrzymali śpiewniki wydane przez Politechnikę Wrocławską, które ułatwiały wspólne śpiewy oraz okolicznościowe znaczki wydane przez politechnikę. Wspólny bal zakończył się ok. godziny 3,00, a niekiedy w podgrupach trwał do białego rana. Po krótkim odpoczynku trwającym od 3 do 6 godzin odbyło się wspólne śniadanie na którym organizatorzy wręczyli pamiątkowe dyplomy każdemu z absolwentów.

Pod koniec śniadania Aleksander Komorowski podziękował wszystkim aktorom (uczestnikom) zjazdu, za zaufanie jakim obdarzyli organizatorów ze szczególnym podziękowaniem dla Marii Pogost, Janusza Rutańskiego oraz Jerzego Szczerbiny.

Wręczył w imieniu uczestników zjazdu podziękowanie za przygotowanie zjazdu: gospodarzowi spotkania Grzegorzowi Średzińskiemu, skarbnikowi Janowi Kolendzie oraz Zdzisławowi Bańkowskiemu.

Pod koniec śniadania rozpoczęła się dyskusja o kończącym się zjeździe oraz o planach zorganizowania następnych zjazdów, bowiem w okresie minionych 40 - tu lat odbyło się zaledwie trzy ( 1980 r, 1995 r, i obecny 2010 r. !!!!!!!!. Ustalono następny zjazd w maju 2012 roku, sugerując aby obecni organizatorzy przystąpili do organizacji pod koniec 2011 roku.

Dodatkowo uczestnicy zjazdu otrzymali ufundowane przez Burmistrza Dusznik naszego kolegę Grzegorza Średzińskiego, materiały promujące miasto w którym odbywaliśmy III zjazd. Do wspólnego obiadu o godzinie 14,00 trwały spacery, strzelanie na pobliskiej strzelnicy oraz dyskusje w małych grupach dotyczące szczególnie wspomnień z okresu studiów bądź okresu po studiach. Odnotować należy, że obecność zaproszonych gości znacząco wpłynęła na przebieg zjazdu.

Miło było słuchać, że organizatorzy zjazdu zorganizowali tak miłą atmosferę, program. Takie słowa wypowiadane przez poszczególne osoby są nagrodą dla organizatorów tego zjazdu i mobilizujące dla przyszłych organizatorów następnych zjazdów. Podczas zjazdu organizatorzy udostępnili okolicznościową pieczęć, którą można było oznakować otrzymane pamiątki.

Do zobaczenia na IV zjeździe w maju 2012 roku.

Uczestnik zjazdu AGK

Ewentualne uwagi, sprostowania można przesłać na adres e-mail agk13@onet.pl

Zdjecie 3.

Zdjęcie 3 (Courtezy Aleksander Komorowski). Zbiorowe zdjęcie uczestników III zjazdu absolwentów Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej 1970. Duszniki-Zdrój 22 i 23 maja 2010 roku. (Przepraszam za niską rozdzielczość powyższego skanu, z powodu której nie daje się rozróżnić rysów poszczególnych twarzy. Już zostały jednak podjęte starania aby zdobyć oryginalną wersję elektroniczną tego zdjęcia - na której rozdzialczość powinna być na wystarczającym poziomie dla wydobycia wszystkich szczegółów.)
Pokazani na zdjęciu: 1. Edward Barzycki, 2. Ryszard Kaczmarski – gość zjazdu, 3. osoba towarzysząca Ryszardowi Kaczmarskiemu, 4. Maria Pogost (Mara Fox), 5. osoba towarzysząca Stanisławowi Mendelowskiemu, 6. Stanisław Mendelowski, 7. osoba towarzysząca Józefowi Chabińskiemu, 8. Józef Chabiński, 9. Aleksander Komorowski, 10. osoba towarzysząca Ryszardowi Łukasiewiczowi, 11. Janusz Mstowski, 12. Ryszard Łukasiewicz, 13. Bożena Ciałkowska (Brzozowska), 14. Zdzisław Bańkowski, 15. Halina Szaro (Chlebosz), 16. Józef Choroba, 17. Bernard Dudek, 18. Stanisław Kaczmarczyk, 19. Janusz Krassowski, 20. Stanisław Banerski (Bania), 21. Kazimierz Grzelak, 22. Maciej Rusin, 23. Kazimierz Miernicki, 24. Mieczysław Pytel – gość zjazdu, 25. Henryk Górgól, 26. Waldemar Dziurzyński, 27. Jerzy Hołdyk, 28. Wiesław Jabłoński, 29. Andrzej Patocki, 30. osoba towarzysząca Romanowi Sperzyńskiemu, 31. Roman Sperzyński, 32. Janusz Rutański, 33. Andrzej Golenko, 34. osoba towarzysząca Józefowi Pielorzowi, 35. Józef Pielorz, 36. Janusz Szymkowski, 37. Jan Kolenda, 38. Janusz Kwasecki, 39. Jerzy Szczerbina, 40. Czesław Medyński, 41. Krzysztof Janik, 42. Jan Zakrzewski, 43. Bogdan Hełka, 44. Grzegorz Średziński, 45. Marek Przygodzki, 46. Mieczysław Cisło, 47. Janusz Dziuk, 48. Tadeusz Łosik, 49. osoba towarzysząca Januszowi Bondyrze, 50. Janusz Bondyra.


Część #C: Aby móc być w kontakcie, konieczne jest udostępnienie swego emaila:

      

#C1. Jeśli komuś z koleżanek lub kolegów zawieruszyły się adresy reszty naszego roku, ja mam je wszystkie i mogę je dosłać na życzenie:

       W miarę jak nasz wiek się zwiększa, otaczające nas przedmioty coraz częściej płatają nam figle. Gdyby więc się zdarzyło że komuś z naszego roku zaginą adresy do reszty z nas, wówczas proszę do mnie napisać (najlepiej szybki email), lub zadzwonić, zaś ja chętnie doślę lub przedyktuję te adresy. Moje dane kontaktowe podane są w punkcie #69 z części #D poniżej na tej stronie.


#C2. Dlaczego mimo wszystko warto dodać swój email do wykazu kontaktów z niniejszej strony:

       Każdy z nas wchodzi obecnie w raczej nietypowy okres życia. Odejście na emeryturę i nagłe odzyskanie całego tego wolnego czasu, układanie sobie własnego życia przez nasze dzieci, pojawienie się starczych dolegliwości, konfrontowanie naszej śmiertelności, filozoficzne rozważania i dylematy typu "a co potem", itd., itp. Oczywiście, w takich czasach dobrze jest utrzymywać więzi ze swoimi dawnymi kolegami z roku. Wszakże oni są w dokładnie tej samej co my sytuacji. Konfrontują oni też dokładnie te same co my dylematy, kłopoty, uczucia, dolegliwości, problemy, obawy, zapytania, itp. Naprawdę warto więc dodać swój email lub inny kontakt do wykazu kontaktów z tej strony. Warto też napisać jakiś email do tych z naszych dawnych kolegów, których kontakt został już poniżej przytoczony. Wszakże w kupie wszystko przychodzi raźniej.
       Tak się jakoś składa, że jako jeden z nielicznych naukowców na świecie dokonywałem badań tego czym w nadchodzącej sytuacji wielu z nas zacznie teraz szczególnie się interesować. Wszakże moja teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji wykazuje jednoznacznie że poza naszym "światem fizycznym" istnieje jeszcze jeden ukryty "przeciw-świat" zapełniony unikalną substancją posiadającą cechy "płynnego komputera". Wyniki swych badań opublikowałem aż na kilku powszechnie-dostępnych stronach internetowych. Aczkolwiek tzw. pewność i przekonanie to coś co każda osoba musi wypracować oddzielnie sama dla siebie, być może iż naukowy materiał dowodowy jaki zdołałem zgromadzić okaże się przydatny dla znajdowania odpowiedzi na pytania i dylematy jakie obecnie konfrontujemy. Ponadto ów materiał dowodowy dostarcza podstawy do ewentualnego podjęcia konstruktywnej i pozbawionej uprzedzeń dyskusji. Dlatego, tak na wszelki wypadek, przytaczam tutaj linki do najważniejszych z owych stron z materiałem dowodowym. Oto one: soul_proof_pl.htm, god_proof_pl.htm, immortality_pl.htm (szczególnie patrz tam punkt #D5).


#C3. Nie bójmy się włączyć swego emaila do niniejszej strony:

       Żyjemy w czasach szerzenia publicznych panik oraz wzajemnego straszenia się. Politycy straszą nas wojnami, ekonomiści - kryzysami, medycy - pendemiami, telewizja - oszustwami emailowymi, itp., itd. Nic dziwnego że ci z nas co mają czas aby oglądać dzisiejsze programy telewizyjne mogą posądzać iż emaile są największym złem jakie nastało na Ziemi od czasów bibilijnych plag.
       Zapewne nie muszę jednak tutaj wyjaśniać, że owo straszenie w telewizjach o rzekomych niebezpieczeństwach publicznego podania swego emaila, jest wysoce wyolbrzymiane. Wszakże jedyne co nam wówczas zagraża to że ktoś niepowołany wyśle nam email. W takim jednak wypadku wcale NIE musimy na email ten odpowiadać. Z mojego prywatnego doświadczenia wynika, że jedynym faktycznym niebezpieczeństwem jakie na nas sprowadza publiczne podanie swego emaila, jest że ktoś może nam wysłać zdjęcie jakiejś nagiej piękności, zaś my musimy potem gęsto się tłumaczyć swojej żonie - jeśli to przy niej przypadkowo otworzymy taki email. Inne emailowe niebezpieczeństwa jakie często opisują w telewizji, takie jak np. tzw. "spam" (czyli otrzymywanie emaili od nieznanych nam osób), czy "scam" (czyli próby oszustów najróżniejszych maści aby emailowo namówić nas np. na zainwestowanie naszych pieniędzy w jakimś nieistniejącym banku czy przedsięwzięciu z Afryki), są zupełnie niegroźne - jeśli tylko używamy zdrowego rozsądku przy czytaniu otrzymywanych emailów oraz jeśli trzymamy się zasady aby nigdy NIE otwierać załączników które przyszły z emailami nieznanych nam osobników.
       Rzeczywistość w sprawie emailów faktycznie jest taka, że podobnie jak wszystko inne, owszem emaile i internet też mają swoje wady - jednak są równocześnie wysoce użyteczne. Wszakże pozwalają one utrzymywać kontakt szybko, tanio i wygodnie w sytuacjach kiedy normalnie nie pozwoliliśmy sobie na pozostawanie w kontakcie. Pozwalają one także wymieniać łatwo informacje i uzgodnienia, udostępniać innym nasze zdjęcia, opisy, dane i dowcipy, oraz dokonywać dziesiątków innych działań bardzo na czasie w naszej sytuacji. Wszystko zaś co nam potrzeba abyśmy mogli tak trzymać się razem, to poumieszczać nasze adresy emailowe na tej stronie - tak aby inni z naszego roku mieli możność aby do nas napisać.
       Warto tutaj też wspomnieć, że jeśli ktoś faktycznie boi się jawnego podania na tej stronie swego prywatnego adresu emailowego, lub jeśli posiada jedynie email do pracy którego jego pracodawca zabrania używać w celach prywatnych, wówczas ciągle istnieje jeszcze inne wyście. Mianowicie, każdy może wyrobić sobie specjalny "darmowy" adres emailowy - który daje się potem przeznaczyć wyłącznie do publicznego użytku i do opublikowania na tej stronie. Wszakże w internecie istnieją serwery które rzeczywiście za darmo wszystkim chętnym oferują własny adres emailowy. Jeśli zna się język angielski, wówczas adres taki można dla siebie założyć nawet na najlepszym z takich darmowych serwerów - który ma adres gmail.com (ja sam też używam ten właśnie email). Natomiast jego niemal równie dobry polski odpowiednik ma adres poczta.wp.pl. Po wejściu na taki serwer (np. poprzez kliknięcie na powyższy jego zielony adres) wystarczy wypełnić mały formularz i już się ma swój własny darmowy adres internetowy. Adres ten potem można opublikować już bez obaw na niniejszej stronie - tak aby za jego pośrednictwem utrzymywać kontakt z resztą naszego roku.
       Powinienem też dodać, że swój własny adres emailowy można również posiadać i używać nawet jeśli NIE ma się komputera czy internetu w domu. Wszakże wówczas można wysyłać i odbierać emaile z tzw. "cyber cafe" (ewentualnie z komputera w pracy). W Nowej Zelandii taka "cyber cafe" kosztuje $5 za godzinę, zaś słyszałem że w niektórych miastach Polski godzina użycia internetu kosztuje w "cyber cafe" zaledwie 3 złote. Szczerze mówiąc, to ja również nie mam dostępu do internetu we własnym domu, a wszelkie potrzeby internetowe zaspokajam sobie właśnie za pośrednictwem takiej "cyber cafe". Do dzieła więc ci z kolegów i koleżanek, którzy NIE podali mi jeszcze swoich emailów do umieszczenia na niniejszej stronie. Pozakładajmy więc sobie wreszcie te adresy, prześlijmy je do umieszczenia na tej stronie (po mój adres patrz punkt #69 w "części #D" poniżej), oraz zacznijmy się ze sobą kontaktować nieco częściej niż dotychczas.


Część #D: Imienne informacje i kontakty jakie posiadamy na temat poszczególnych z nas:

      

    #1. Stanisław Bania:
       Staszek mieszkał w Raciborzu a kilka lat temu przeniósł się do Warszawy. Jak dotychczas zawiodly wszelkie próby odnalezienia jakichś danych kontaktowych do niego.

    #2. Zdzisław Bańkowski:
       Zdzisław mieszka obecnie w Bystrzycy Kłodzkiej. Można się z nim skontaktować przez email: zbankowski@onet.eu.

    #3. Edward Barzycki:
       Losy rzuciły Edwarda do USA, gdzie mieszka w Chicago. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu domowego (0-01-773) 283-82-36. Posiada on też adres dla kontaktów emailowych, mianowicie: ed_barzycki@yahoo.com.

    #4. Wiesław Bereś:
       Losy rzuciły Wieśka do Kanady, gdzie przebywa obecnie (tj. w 2004 roku).

    #5. Zbigniew Bieńkowski: ...

    #6. Roman Boesche: ...

    #7. Andrzej Boguski: ...

    #8. Janusz Bondyra:
       Losy rzucily Janusza do Kanady. W 2004 roku adres strony internetowej jego firmy produkującej katalizatory do samochodów (Emico Technologies Inc.) brzmiał www.emico-catalytic.com. Można się z nim skontaktować przez jego adres emailowy jbondyra@on.aibn.com.

    #9. Dr hab. inż. Bożena (Brzozowska) Ciałkowska:
       Losy pozwoliły Bożenie pozostać na Politechnice Wrocławskiej, gdzie pracuje do dzisiaj w Zakładzie Obróbki Wiórowej, Ściernej i Erozyjnej (Z4) z Instytutu Technologii Maszyn i Automatyzacji. Jej profil zawodowy oraz dorobek opisane są na stronie internetowej jej instytutu, jaką dostępna jest pod adresem www.itma.pwr.wroc.pl. Jej zainteresowania badawcze obejmują badanie zjawisk występujących w procesie rozdzielania materiałów trudnoobrabialnych narzędziami strunowymi z nasypem ziaren diamentowych. Podstawy teoretyczno-doświadczalne przecinania strunowego. Technologie wytwarzania narzędzi strunowych oraz ustalenie warunków i parametrów cięcia materiałów trudnoobrabialnych. W dniu 18 listopada 2009 roku Bożena obroniła kolokwium habilitacyjne na temat ''Cięcie struną zbrojoną materiałów trudnoobrabialnych''. W chwili obecnej Bożena należy więc już do ekskluzywnego klubu ludzi z tytułem "dr hab."
       Z Bożeną można się skontaktować pod numerem telefonu do pracy (071) 320-42-16 lub do laboratorium (071) 320-20-68 (od 9 do 17) lub telefonu domowego (071) 348-92-86, albo też poprzez jej adres emailowy Bozena.Cialkowska@pwr.wroc.pl.

    #10. Józef Chabiński:
       Losy pozwoliły Józkowi mieszkać i pracować we Wrocławiu. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu do pracy (071) 324-54-54 (od 9 do 17) lub telefonu domowego (071) 324-91-57, albo też poprzez jego adres emailowy strategia@hydral.com.pl. Jego telefon komórkowy ma numer (0) 605-221-301.

    #11. Halina (Chlebosz) Szaro:
       Aby skontaktować się z Haliną należy wysłać email na adres: hszaro@gazoprojekt.pl.

    #12. Krzysztof Chodacki: ...

    #13. Józef Choroba: ...

    #14. Mieczysław Cisło:
       Mieczysław i jego żona Barbara mieszkają w Legnicy przy ulicy Asnyka. Można się z nimi skontaktować poprzez numer telefonu (01033 76) 722-57-11. Jego telefon komórkowy ma numer (0) 801-802-803.

    #15. Jan Ciejka: ...

    #16. Czesław Czapla: ...

    #17. Bernard Dudek: ...

    #18. Prof. dr hab. inż. Edward, Stanisław Dzidowski:
       Wszyscy możemy być dumni ze Staszka i jego osiągnięć. Możemy się z nim kontaktować pod numerem telefonu do pracy (071) 320-40-98 (od 9 do 17) lub telefonu domowego (071) 355-27-64, albo też poprzez jego adres emailowy edward.dzidowski@pwr.wroc.pl.

    #19. Janusz Dziuk: ...

    #20. Waldemar Dziurzyński:
       Losy rzuciły Waldka do USA, gdzie przebywa od polowy lat 1980-tych. Obecnie mieszka w Laguna Niquel, Kalifronia, USA. Możemy się z nim kontaktować pod numerem telefonu do domu 1 (949) 470-1616, albo też poprzez jego adres emailowy waldski@yahoo.com.

    #21. Tadeusz D. Dżułyński: ...

    #22. Jan Filar: ...

    #23. Waldemar Garbarczyk: ...

    #24. Andrzej Golenko:
       Andrzej mieszka we Wrocławiu. Można się z nim skontaktować poprzez numer telefonu (071) 324-28-89. Jego adres emailowy jest jak następuje: andrzej.golenko@pwr.wroc.pl.

    #25. Henryk M. Górgól:
       Losy pozwolily Heńkowi pracować we Wrocławiu. Jest wiceprezesem Zakładu Odlewniczego ALWRO S.A. we Wrocławiu, ul. Karwińska 1, tel. (071) 3427431. Można z nim się tam skontaktować pod emailem sekretariat@alwro.com.pl.

    #26. Witold Grygowicz: ...

    #27. Marian Grzegorek: ...

    #28. Kazimierz Grzelak:
       Losy rzuciły Kazika i jego żonę Elżbietę do Kalisza. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu (01033 62) 764-95-24.

    #29. Adam Grzeszczuk: ...

    #30. Roman Hajów: ...

    #31. Bogdan Hełka: ...

    #32. Jerzy Hołdyk:
       W lipcu 2004 roku adres Jerzego był jak następuje ul. Zbożowa 13, 43-300 Bielsko-Biała. (Telefonu nie udało się ustalić.)

    #33. Witold Imiołczyk:
       Witold mieszka we Wrocławiu. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu (071) 357-01-43.

    #34. Wiesław J. Jabłoński:
       W lipcu 2004 roku adres Wiesława był jak następuje ul. Kotlarska 11c m. 50, Katowice. (Telefonu nie udało się ustalić.) Można też próbować kontaktować się z nim emailowo poprzez adres jablonskiw1@wp.pl.

    #35. Sw.P. Edward Jakubiszyn:
       Niestety, Edward zmarł w 1999 roku. Był prezesem w Fabryce Maszyn Budowlanych FAMABA w Głogowie.

    #36. Ryszard Janicki:
       Ryszard mieszka obecnie w Szczecinie.

    #37. Krzysztof Janik:
       Losy rzuciły Krzysztofa i jego żonę Elżbietę do USA, gdzie mieszka niedaleko od Nowego Jorku. Kontakt z nim można uzyskać poprzez jego numer telefonu 315-446-8177, albo też poprzez jego adres emailowy. Do grudnia 2009 roku adres emailowy Krzysztofa był: cjanik@twcny.rr.com. Począwszy zaś od 21 grudnia 2009 roku założył on sobie nowe konto na Gmail, o adresie: kjanik@gmail.com.

    #38. Jacek Jantura: ...

    #39. Jerzy Jędrzejowski: ...

    #40. Stanisław Kaczmarczyk:
       Stanisław mieszka we Wrocławiu. Można się z nim skontaktować poprzez numer telefonu (071) 363-64-67.

    #41. Wiesław L. Kamiński: ...

    #42. Jerzy A. Kapelusz: ...

    #43. Władysław Kapusta: ...

    #44. Jerzy M. Kawecki: ...

    #45. Jan Kolenda:
       Kontakt z nim można uzyskać przez email: kimsc@onet.pl.

    #46. Aleksander G. Komorowski:
       Szanowne koleżanki i koledzy,
       Pozwoliłem sobie napisać kilka słów po blisko 40-tu latach jakie upłynęły od ukończenia studiów na Wydziale Mechanicznym Politechniki Wrocławskiej w 1970 roku. Po ukończeniu studiów odbywałem roczny staż asystencki w jednym z Zakładów Instytutu Technologii Budowy Maszyn, który prowadził wspaniały szef i człowiek ówczesny doc. dr inż. Władysław Kaczmar.
       Następnie pracowałem w dozorze jednej z kopalni Rybnickiego Okręgu Węglowego i potem na stanowisku kierowniczym w Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej w Jastrzębiu-Zdroju. W 2010 roku osiągnąłem wiek dojrzały – czytaj emerytalny, pracowałem jednak dalej na tym samym stanowisku aż do 1 lipca 2010 roku.
       Osiadłem w Jastrzębiu-Zdroju na stałe, posiadam okazały dom, wspaniałą żonę oraz dwóch synów.
       W związku, że w 2010 roku minęło 40 lat od ukończenia wspólnych studiów, zaproponowałem z tego powodu zorganizowanie spotkania koleżanek i kolegów. Spotkanie to odbyło się w Dusznikach-Zdroju, było 2 dniowe, w dniach 22 do 23 maja 2010 roku.
       Przesyłam pozdrowienia, życzę zdrowia i dalszej aktywności na polu odkrywania tajemnic naszego pobytu na tej wspaniałej planecie - ziemi.
       Aleksander Grzegorz Komorowski
       Mój telefon domowy (+48) 32-47-19-655 wieczorem; tel. kom. 0-531-041-381.
       Email: agk13@onet.pl (przed odejściem na emeryturę w dniu 1 lipca 2010 roku, mój email był akomorowski@pecjastrzebie.com - jednak obecnie ten adres przestał już być ważny).
       Do usłyszenia, a najlepiej do osobistego spotkania się jeszcze w tym wcieleniu !!!!!!

    #47. Fryderyk W. Koryciarz: ...

    #48. S.p. Prof. dr hab. inż. Zbigniew Korzeń:
       Niestety, Zbyszek odszedł od nas w 2003 roku, przy samym szczycie swojej kariery zawodowej. W chwili śmierci był już po habilitacji i otrzymał tytuł profesora. Jego grób znajduje się na cmentarzu komunalnym we Wrocławiu.

    #49. Zygmunt Koszyczarek: ...

    #50. Andrzej Kowalczyk: ...

    #51. Janusz K. Krassowski:
       Losy pozwoliły Januszowi mieszkać i pracować we Wrocławiu. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu do pracy (071) 33-484-40 (od 9 do 17) lub poprzez telefon/fax (071) 33-484-08, albo też poprzez adres emailowy do zakładu pracy temer@temer.pl. Jego sp.z.o.o (Temer) ma też własną stronę internetową o adresie www.temer.pl. Jego telefon komórkowy ma numer (0) 601-899-677.

    #52. Andrzej Kruszyna:
       Losy rzuciły Andrzeja do Radomia, gdzie prowadzi wysoce aktywne życie. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu domowego (048) 36-218-66, albo też poprzez jego adres emailowy a.m.kruszyna@wp.pl.

    #53. Jan Krystian: ...

    #54. Marian Kucharczyk: ...

    #55. Janusz Kwasecki: ...

    #56. Tadeusz Łosik:
       Losy rzucily Tadzika do Głogowa. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu (076) 8334422 lub emaila tz.losik@op.pl.

    #57. Ryszard Łukasiewicz: ...

    #58. Stanisław Masły: ...

    #59. Czesław Medyński: ...

    #60. Stanisław Mendelowski: ...

    #61. Kazimierz Miernicki: ...

    #62. Jerzy E. Michalak: ...

    #63. Mieczysław Michalczuk: ...

    #64. Leszek Mozyrko:
       Losy pozwoliły Leszkowi mieszkać i pracować we Wrocławiu. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu do pracy (071) 341-65-01 (od 9 do 17) lub telefonu domowego (071) 368-70-72, albo też poprzez jego adres emailowy LMoz@op.pl. Jego telefon komórkowy ma numer (0) 605-993-940.

    #65. Janusz Mstowski:
       Losy rzuciły Janusza do Sulechowa, gdzie wspina się na szczyty. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu do pracy na Uniwersytecie Zielonogórskim (068) 3282349 lub 3282454, lub na Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Sulechowie (068) 352-84-19; lub pod numerem telefonu domowego (068) 453-38-69. Można też napisać do niego na jego adresy emailowe j.mstowski@pwsz.sulechow.pl, lub j.mstowski@iizp.uz.zgora.pl. Jego telefon komórkowy ma numer (0) 601-93-45-11.

    #66. Romuald Niedziela: ...

    #67. Borysław Niemcewicz: ...

    #68. Aleksander Nowak: ...

    #69. Dr inż. Jan Pająk:
       Po ukończeniu Politechniki Wrocławskiej, od 1970 aż do 1982 roku, czyli przez cały okres zatrudnienia w kraju, pracowałem w jednej i tej samej instytucji - którą była nasza Politechnika. Przez większość czasu byłem tam zatrudniony na stanowisku "adiunkta" (który jest polskim odpowiednikiem dla pozycji "Reader" w angielskim systemie uniwersyteckim). W kwietniu 1982 roku odleciałem do Nowej Zelandii. Tak zostałem emigrantem. Poza Nową Zelandią wykładałem również na Cyprze, w Malezji, na tropikalnej wyspie Borneo, zaś niedawno (tj. w 2007 roku) w Południowej Korei. Najwyższą pozycją jaką zajmowałem w Nowej Zelandii była pozycja "starszego asystenta" (tj. "Senior Lecturer") na Uniwersytecie Otago w latach 1988 do 1990. Z kolei moją najwyższą pozycją zajmowaną poza Nową Zelandią - będącą zarazem moją najwyższą pozycją życiową, była pełna profesura na renomowanym Uniwersytecie Ajou w Korei. Na tą pełną profesurę miałem zaszczyt zostać zaproszony w 2007 roku (wykaz przedmiotów jakie m.in. tam wykładałem zawarty jest na stronie pajak.fateback.com - powtórzonej również pod adresem pajak.6te.net). Za swoje największe osiągnięcia życiowe uważam (1) opracowanie teorii wszyskiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji (KDG), oraz (2) filozofii zwanej totalizm, a także (3) wynalezienie rodziny dyskoidalnych statków międzygwiezdnych zwanych magnokraftami - szczególnie zaś wynalezienie (4) zasady działania "magnokraftu trzeciej generacji" który po zbudowaniu będzie działał jako wehikuł czasu (w ten sposób pozwalając ludziom na osiąganie nieśmiertelności poprzez powtarzalne cofanie ich do lat młodości za każdym razem kiedy dożyją oni do wieku starczego). Za istotne swe osiągnięcie życiowe uważam również (5) wynalezienie i rozpracowanie zasady działania tzw. komory oscylacyjnej (która po zbudowaniu będzie urządzeniem napędowym dla "magnokraftów" i dla "wehikułów czasu"), oraz (6) wynalezienie i rozpracowanie tzw. ogniwa telekinetycznego (które po zbudowaniu będzie generowało elektryczność na zasadzie będącej odwrotnością zjawiska tarcia - znaczy tak jak tarcie spontanicznie konsumuje ruch i generuje ciepło, owa odwrotność tarcia spontanicznie konsumuje ciepło otoczenia a generuje ruch). (W sprawie badań rozwojowych nad "magnokraftem" i nad "komorą oscylacyjną" w 1986 roku zwróciłem się nawet oficjalnie do Instytutu Technologii Budowy Maszyn Politechniki Wrocławskiej aby pozwolili mi otworzyć przewód habilitacyjny i napisać rozprawę habilitacyjną na temat tych napędów przyszłości - po szczegóły patrz punkt #22 w podrozdziale A4 z tomu 1 monografii [1/4].) Z kolei zdarzeniem które najbardziej mnie cieszy, było (7) ustalenie że poprawność zasady działania mojego "wehikułu czasu" została potwierdzona w Biblii (patrz tam wersety 20:1-11 z Drugiej Księgi Królewskiej - naukowo zinterpretowane w punkcie #D5 ze strony immortality_pl.htm). Podczas formułowania swojej filozofii totalizmu odkryłem także, że za każdym upartym trendem i zdarzeniem losowym ukrywa się jakieś prawo moralne lub zjawisko moralne. Stąd owe wysoce spektakularne trendy nieustannych wzlotów i upadków jakie w życiu doświadczałem, zainspirowały mnie do odkrycia i opisania tzw. "pola moralnego" (tj. niewidzialnego pola podobnego do grawitacji które oddziaływuje siłowo na każde nasze działanie, w tym i na proces myślenia, podejmowania decyzji, mówienia prawdy, itp.). Jedno z następstw działania "pola moralnego" jakie odkryłem, nazwane (8) "przekleństwo wynalazców", opisane jest m.in. w punkcie #G3 strony eco_cars_pl.htm. Moje burzliwe losy życiowe pełne odkryć, wynalazków, wzlotów, oraz upadków, nieco szerzej opisane zostały na stronie z notką biograficzną pajak_jan.htm. Przy końcu owej strony pajak_jan.htm zawsze też podane są moje najaktualniejsze dane kontaktowe. Oto owe dane kontaktowe jakie były ważne w czasach najnowszej aktualizacji niniejszej strony (odnotuj jednak że jeśli minie sporo czasu od owej aktualizacji, wówczas dane te mogą utracić swą ważność). Emaile: janpajak@gmail.com, oraz pajakjan@yahoo.co.nz. Adres pocztowy: Dr Jan Pająk, P.O. Box 33250, 5046 Petone, New Zealand. Telefon domowy: (00) 64-4 5694820, gdzie (00) to wyjście na centralę międzynarodową (w niektórych krajach może być inne niż 00), 64 to numer Nowej Zelandii, 4 to numer Wellington (w obrębie Nowej Zelandii trzeba go wykręcać jako 04 oraz trzeba pominąć numery które go poprzedzają), zaś 5694820 to numer telefonu do naszego mini-mieszkania w Wellington. Odnotuj przy tym, że czas w Nowej Zelandii jest około 12 godzin wcześniejszy niż czas w Polsce, oraz że moja żona nie zna języka polskiego.

    #70. Zbigniew Pasławski:
       Losy rzuciły Zbyszka do Berlina w Niemczech, gdzie mieszka obecnie (dane z 2004 roku).

    #71. Andrzej A. Patocki:
       Andzej mieszka we Wrocławiu. Można się z nim skontaktować poprzez numer telefonu (071) 352-51-35.

    #72. Tadeusz L. Patycki: ...

    #73. Wiktor Piechociński: ...

    #74. Józef Pielorz:
       Józef od lat 1970-tych mieszka i pracuje w Niemczech. Jak dotychczas zawiodły wszelkie próby odnalezienia danych kontaktowych do niego.

    #75. Maria (Pogost) Fox:
       Nazywam się teraz Mara Fox. Mieszkam w Nowym Jorku od 1971 roku. Mój adres emailowy to: Mara411@aol.com. Mój numer telefonu domowego to (1) 718-805-4696. Mój dom jest zawsze otwarty dla gości. Mój adres: 90-50 Union Turnpike, #14L, Glendale, NY 11385, USA. Do 2000 roku pracowałam jako tzw. "project manager" w zakładzie mechanicznym specjalizującym się w kontroli Środowiska, odpylaniu, klimatyzacji i kontroli hałasu na dosyć dużą skalę przemysłową. Od 2000 roku zupełnie zmieniłam pole swojej "działalności", z czego jestem bardzo zadowolona. Pozdrawiam wszystkich. Mara.

    #76. Mirosław T. Płucisz:
       Mirek mieszka we Wrocławiu na ulicy Nefrytowa 26. Można się z nim skontaktować poprzez numer telefonu (071) 368-74-44.

    #77. Chrystian Prorok: ...

    #78. Stanisław Przeworek:
       Losy rzuciły Staszka do Nysy, gdzie mieszka do dzisiaj. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu domowego (077) 433-70-40. Można też próbować skontaktować się ze Staszkiem emailowo pisząc na adres przestas@wp.pl, albo skontaktować się emailowo poprzez Andrzeja Kruszynę - który często się widuje ze Staszkiem.

    #79. Witold Przybyszewski: ...

    #80. Marek Przygodzki: ...

    #81. Grażyna Rataj (Waszkiewicz): ...

    #82. Janusz Rudy: ...

    #83. Maciej Rusin: ...

    #84. Janusz A. Rutański:
       Janusz i jego żona Elżbieta mieszkają we Wrocławiu. Można się z nimi skontaktować poprzez numer telefonu (071) 34-64-142. Janusz ma telefon komórkowy o numerze (0) 509-345-268. Można się też z nimi kontaktować emailowo albo przez domowy email Janusza o adresie januszrutanski@o2.pl, albo też przez jego email do pracy o adresie janusz.rutanski@pwr.wroc.pl.

    #85. Zbigniew A. Sadowski: ...

    #86. Bogdan Ściszek: ...

    #87. Roman Sperzyński:
       Losy rzuciły Romka do Poznania, gdzie mieszka do dzisiaj. Można z nim się tam skontaktować pod numerem telefonu służbowego (061) 855-24-92 wew. 4 (od 8 do 17) lub pod emailem biuro@rowitex.poznan.pl.

    #88. Jan Stańczyk:
       Losy pozwoliły Jankowi mieszkać i pracować we Wrocławiu. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu do pracy (071) 324-51-43.

    #89. Jan Stefaniuk:
       Jan od około 1980 roku mieszka i pracuje w Szwajcarii. Jak dotychczas zawiodły wszelkie próby odnalezienia danych kontaktowych do niego.

    #90. Waldemar Świątkowski: ...

    #91. Jerzy Szczerbina:
       Jerzy mieszka w Parchowie koło Polkowic. Tel. domowy (076) 8171129; tel. do pracy (076) 7498338; zas tel. komorkowy 601872866.
       W dniu 6 sierpnia 2007 roku pojawił się wpis w naszej księdze uwag, że Jerzy już nie pracuje.

    #92. Mieczysław J. Szeremeta: ...

    #93. Dr inż. Janusz Szymkowski:
       Losy pozwoliły Januszowi pozostać na Politechnice Wroclawskiej, gdzie pracuje do dzisiaj w Zakładzie Obróbki Wiórowej, Ściernej i Erozyjnej (Z4) z Instytutu Technologii Maszyn i Automatyzacji. Jego profil zawodowy oraz dorobek opisane są na stronie internetowej tego instytutu, jaka dostępna jest pod adresem www.itma.pwr.wroc.pl. Zainteresowania badawcze Janusza obejmują badanie przemieszczeń i drgań mechanicznych. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu do pracy (071) 320-27-34 (od 9 do 17) lub telefonu domowego (071) 35-31-486, albo też poprzez jego adres emailowy J.Szymkowski@itma.pwr.wroc.pl.

    #94. Grzegorz Średziński:
       Losy rzuciły Grzegorza do Duszników Zdroju, gdzie znalazł szczęście w każdym tego słowa znaczeniu. Można się z nim skontaktować pod numerem telefonu do pracy (074) 867-17-90 (od 9 do 17) lub telefonu domowego (074) 866-93-50, albo też poprzez jego adres emailowy sredzinski@op.pl. Jego telefon komórkowy ma numer (0) 601-476-425.

    #95. Wieslaw Światoniewski: ...

    #96. Marek Wachałowicz: ...

    #97. Witold Wacowski: ...

    #98. Zenon T. Wartanowicz: ...

    #99. Jerzy Winnicki: ...

    #100. Tadeusz K. Wolski: ...

    #101. Julian S. Zając: ...

    #102. Jan Zakrzewski: ...

    #103. Andrzej E. Zbyryt: ...

    #104. Andrzej Zielniewicz: ...

    #105. Wojciech Złotkowski: ...

    #106. Mieczysław S. Zwoliński: ...
* * *
       Apeluję też do każdego o dosyłanie dalszych kontaktów do tych kolegów i koleżanek, których namiarów ciągle nam brakuje. Proszę też o weryfikacje, aktualizowanie i poszerzanie własnych danych kontaktowych, opisów, oraz ilustracji, udostępnionych na stronie niniejszej oraz pw.htm - Nasz Rok.


Część #E: Filozoficzna ocena naszego pokolenia:


#E1. Każdy z nas ma wiele powodów dla dumy:

       Jeśli dobrze się zastanowić to mamy wiele powodów abyśmy mogli być dumni ze swego wykształcenia. Poniżej wyliczę najważniejsze z nich:
       1. W czasach kiedy studiowaliśmy, Politechnika Wrocławska wypuszczała prawdopodobnie najlepszych absolwentów na świecie. Oczywiście, kiedykolwiek się używa słowa "najlepszy" wówczas należy dokładnie zdefiniować z jakiego punktu widzenia coś się ocenia. W naszym przypadku możemy śmiało twierdzić, że w czasach kiedy studiowaliśmy Politechnika Wrocławska prawdopodobnie dostarczała swoim absolwentom "najlepszego na świecie" przygotowania zawodowego i naukowego. Innymi słowy, gdyby zorganizować jakieś zawody w których sprawdzałoby się ile absolwenci poszczególnych uczelni na świecie wiedzą na temat tego w czym się specjalizują i z czego żyją, wówczas absolwenci naszego roku pobiliby na głowę absolwentów wszystkich innych uczelni świata. Tego faktu jestem absolutnie pewien na bazie empirycznych obserwacji dokonywanych w trakcie mego wykładania na 10 odmiennych uczelniach świata. Wszakże podczas owego wykładania miałem niezliczone okazje do dyskutowania i do porównywania naszej wiedzy oraz przygotowania zawodowego z wiedzą i przygotowaniem absolwentów uczelni które uważane są za wiodące w dzisiejszym świecie. Sporo moich kolegów zawodowych z najróżniejszych uczelni na których w swym życiu wykładałem, pokończyło bowiem takie wiodące uczelnie świata, jak np. angielskie Cambridge i Oxford, francuską Sorbonę, amerykańskie Harward i Berkeley, koreańskie Ajou, oraz wiele innych uczelni uznawanych za wiodące w świecie. Muszę też tutaj z dumą podkreślić, że w zakresie fachowego przygotowania, głębi, nowoczesności i aktualności wiedzy, zdolności do twórczego i logicznego myślenia, oraz pewności że się dokładnie wie co i dlaczego się czyni, żaden z nich nigdy nie mógł się równać z tym co my reprezentujemy. Dlatego, gdyby jakość uczelni oceniać wyłącznie po akademickiej jakości absolwentów których ona wypuszcza, wówczas moglibyśmy stwierdzić że w czasach kiedy my studiowaliśmy na Politechnice Wrocławskiej, prawdopodobnie była ona najlepszą uczelnią świata. Oczywiście, wszyscy wiemy że akademicka wartość absolwentów jest tylko jednym z kryteriów po jakich ocenia się jakość danej uczelni. Inne kryteria obejmują kaliber naukowców których dana uczelnia zatrudnia, awangardowość i głębia naukowych badań jakie prowadzą jej profesorzy, międzynarodowe uznanie i sława jej kadry profesorskiej, jakość publikacji, tradycja, wizja na przyszłość, wielkość wkładu do naukowego i technicznego dorobku ludzkości, itd., itp. Niestety, tych innych jakości brakowało naszym profesorom, zaś nasza politechnika nigdy nie zadbała o ich kultywowanie. Dlatego, wcale nie dorównując nam w zgromadzonej wiedzy, absolwenci tych innych uczelni chlubią się górowaniem w atutach jakie wynikają z owych innych kryteriów jakości swoich uczelni, np. chlubią się jakością i międzynarodowym uznaniem profesorów którzy ich uczyli, awangardowymi tradycjami ich uczelni, znajomością znanych ludzi, obyciem w świecie, itd., itp. Oczywiście, podobnie jak zdobywca medalu olimpijskiego w pływaniu nie powinien się przejmować że taki sam medal inni dostali np. za umiejętne kopanie piłki, z naszego punktu widzenia nie powinny nas martwić tamte inne atrybuty które najlepsze uczelnie świata oferują swoim absolwentom. Dla nas powinno wystarczyć, że pod względem zgromadzonej wiedzy nieporównanie górujemy nad tymi innymi. Podsumowując, możemy być dumni że Politechnika Wrocławska faktycznie "obkuła nas na cztery kopyta", a stąd w zakresie przygotowania zawodowego oraz głębi poznanej wiedzy ogromnie trudno znaleźć w świecie kogoś kto by nam dorównywał.
       2. Ukończyliśmy Politechnikę Wrocławską kiedy jakość jej absolwentów ciągle się zwiększała każdego kolejnego roku. Ma to duże znaczenie, bowiem - jak niektórzy są tego świadomi, z najróżniejszych powodów nadszedł potem taki czas na świecie i w Polsce, że jakość absolwentów wszelkich uczelni, w tym i naszej politechniki, zaczęła się zachowywać nieco inaczej. W dzisiejszych zaś czasach, jakość ta spada już praktycznie na całym świecie - tj. każdego roku jakość akademicka absolwentów uczelni staje się obecnie na całym świecie nieco niższa niż była ona poprzedzającego roku. Innymi słowy, możemy być dumni, ponieważ nie tylko ukończyliśmy uczelnię która w naszych czasach wypuszczała jednych z najlepiej zawodowo przygotowanych absolwentów świata, ale również ukończyliśmy ją w czasach kiedy jakość jej absolwentów była jedną z najwyższych w jej dziejach. Czyli, w dziejach Ziemi reprezentujemy raczej "historyczne pokolenie absolwentów" - zapewne przez długi czas nie pojawią się już inni absolwenci którzy akademicko by nam dorównywali (patrz też dowcip z punktu #F1 poniżej tej strony).
       3. Aby ukończyć studia, każdy z nas musiał okazać się akademicko najlepszym z około 40 ambitnych osób. Wszakże kiedy zdawaliśmy na studia na każde miejsce na naszej uczelni przypadało około 12 kandydatów. A trzeba przy tym pamiętać, że aby złożyć podanie na studia, każdy z owych 12 kandydatów na studia musiał być jednym z akademicko najlepszych absolwentów ze swojej klasy w szkole średniej (np. w przypadku klasy szkoły średniej którą ja ukończyłem, podania na studia złożyło nas jedynie 7 uczni - z ogólnej liczby 32 uczni którzy ukończyli naszą klasę), z kolei aby dostać się do szkoły średniej, każdy z nas musiał być jednym z akademicko najlepszych uczni ze swojej klasy szkoły podstawowej (np. z końcowej klasy mojej szkoły podstawowej, tylko ja jeden dostałem się do szkoły średniej). Potem zaś z około 360 zaczynających studia na naszym roku, studia te ukończyło jedynie 106 osób. Innymi słowy, podczas studiów każdy z nas uczestniczył w jakby w ogromnie twardym i wymagającym "wyścigu" akademickim, w którym aby otrzymać dyplom końcowy musiał najpierw wygrać z 40 równie jak on ambitnymi "współzawodnikami" - każdy z których już uprzednio "wygrał" podobne "wyścigi" na poziomie szkoły średniej i szkoły podstawowej. Jak zaś wiemy, nawet na olimpiadach nie bierze udziału w zawodach aż 40 osób naraz. Innymi słowy, każdy z nas symbolicznie wygrał rodzaj akademickich "zawodów" 3-ciego poziomu, które były trudniejsze i bardziej wymagające od tego co ma miejsce na typowej dzisiejszej olimpiadzie sportowej.
       4. Nasze studia odbywały się zgodnie z duchem wychowania zalecanym w Biblii. Wielu dzisiejszych "fotelowych teoretyków" zarzuca Biblii że ta zaleca serwowanie młodzieży "twardej szkoły życiowej". Zgodnie bowiem z Biblią, aby wypracować w wyrastających młodych ludziach najwartościowsze cechy charakteru, trzeba ich traktować tak jak "hartuje się stal" - więcej na ten temat wyjaśniam w punkcie #A3 odmiennej strony god_proof_pl.htm oraz w punkcie #B5.1 strony will_pl.htm. Jeśli też przeanalizuje się przebieg naszych studiów, metody naszych wykładowców, oraz sytuację i atmosferę która wówczas panowała w Polsce i na naszej uczelni, wówczas się odkrywa że faktycznie hartowano nas tak jak hartuje się stal. Możemy więc być dumni, że nie jesteśmy mięczakami i maminsynkami, a że los i uczelnia odesłali nas do życia wysoko sprawnych i zahartowanych jak stal w zmaganiu się z przeciwieństwami.
       5. W czasie trwania naszych 6-letnich studiów niektórzy z nas byli jednym z 6-ciu roczników studentów Politechniki Wrocławskiej którzy osobiście doświadczyli niezwykle rzadkiego zjawiska rezonansowej "nirwany tłumu", opisanego w punktach #C3 i #C4.2 strony nirvana_pl.htm. Tamtą rezonansową "nierwanę tłumu" przeżyliśmy zbiorowo w 1968 roku, kiedy to po ogłoszeniu strajku okupacyjnego Politechniki Wrocławskiej, ówcześni studenci tej uczelni zgromadzili się w auli aby wysłuchiwać przemówień delegatów z poszczególnych zakładów pracy Wrocławia. Uniesienie patriotyczne jakie towarzyszyło owym przemówieniom zwolna rezonowało w słuchaczach aż do punktu wzbudzenia w nas zjawiska które w swoich późniejszych badaniach nazwałem nirvaną rezonansową. Pamiętam że w owym momencie tłum studentów obecnych w auli został zbiorowo ogarnięty tak silnym uczuciem szczęśliwości, że zaczęły się dziać niewyobrażalne sceny. Przykładowo wiele dziewcząt zwyczajnie mdlało ze szczęścia - stąd aby wynieść je z nabitej tłumem auli trzeba było je podawać sobie nawzajem ponad głowami, tak jak w dzisiejszych czasach czynią to z idolami na koncertach. Pozostali płakali, lub krzyczeli, zaś większości z nas aż nogi się uginały od obezwładniających nas potężnych emocji. Niestety, z braku dostępności do informacji na temat istnienia i odczuwania zjawiska nirwany, praktycznie niemal nikt z nas nie zdał sobie wówczas sprawy że faktycznie przeżyliśmy to niezwykłe uczucie. Dopiero w 30 lat później moje przeżycie na tropikalnej wyspie Borneo odmiennie wyzwalanej "nirwany zapracowanej", pozwoliło mi porównać podobieństwo doznanych uczuć szczęśliwości do tamtych uczuć przeżywanych przez tłum studentów w auli Politechniki Wrocławskiej, oraz stopniowo rozpracować co i dlaczego wówczas przeżyliśmy.
       6. Byliśmy ostatnią generacją studentów na Ziemi, która ciągle była rozliczana nie tylko za nabytą wiedzę, ale także za przestrzeganie standardów moralnych, etycznych, ubioru, zachowania, itp. W stosunku do wszystkich następnych generacji studiującej młodzieży, zarzucono egzekwowanie tych dalszych wymagań i standardów. Stąd studenci którzy przyszli po nas, mogli demonstrować moralność krokodyla i zachowania świni, jeśli jednak opanowali zadany materiał nie istniały sposoby aby powstrzymać ich przed uzyskaniem dyplomu i przed wywieraniem degenerującego wpływu na resztę społeczeństwa.


#E2. Osiągnięcia całego naszego pokolenia z których możemy być szczególnie dumni:

       Co około 25 lat zmienia się pokolenie ludzi które zadominowało życie na Ziemi i które zarządza owym życiem. Pokolenie ludzi do którego my należymy, dominowało życie na Ziemi przez okres od około 1970 roku, do około 1995 roku. Po nim Ziemia została wzięta w zarząd przez pokolenie naszych dzieci, którego kontrola nad życiem ludzkości przypada na lata od około 1995 do około 2020 - w tym również i na chwilę obecną. Dokonajmy więc teraz przeglądu tych osiągnięć naszego pokolenia zarządzającego Ziemią od około 1970 do około 1995 roku, z których możemy być najbardziej dumni.
       1. Nasze pokolenie stworzyło na Ziemi największy poziom dobrobytu jaki ludzkość dotychczas doświadczyła. Jeśli przeanalizować jak zmieniał się poziom dobrobytu jaki dotychczas panował przez całokres dziejów Ziemi, szczyt tego dobrobytu przypadał właśnie w okresie dominacji naszego pokolenia. Możemy więc z duma stwierdzić, że to właśnie rękami naszego pokolenia zbudowany został okres największego dobrobytu jaki ludzkość dotychczas doświadczyła.
       2. W czasokresie panowania naszego pokolenia świat został uchroniony przed doświadczeniem kryzysów ekonomicznych. Nadchodzące w okresach pokoju niszczycielskie kryzysy ekonomiczne, wywołane zarówno przez pokolenie naszych dzieci jak i pokolenie naszych dziadków, wogóle nie zaistniały w okresie panowania naszego pokolenia. To zaś demonstruje jak rozważne i moralne były nasze działania.
       3. Nasze pokolenie stworzyło na Ziemi najdłuższy okres pokoju i stabilności politycznej na Ziemi. Jeśli przeanalizować wojny i okresy niestabilności politycznej na Ziemi, wówczas się okazuje, że to właśnie rękami naszego pokolenia zbudowany został i utrzymany najbardziej pokojowy i politycznie stabilny okres w dziejach Ziemi.
       4. Nasze pokolenie udowodniło w praktyce, że negocjacjami i pokojem można osiągnąć nieporównanie więcej niż wojną, siłą i zniszczeniem. Wszakże to właśnie za panowania naszego pokolenia pokojowo rozwiązywaliśmy niemal wszystkie konflikty. To za naszego pokolenia pokojowy zjednoczyły się Niemcy oraz pokojowo zmienił się ustrój dla znaczącej proporcji świata. To nasze pokolenie zakończyło tzw. "zimną wojnę" oraz oddaliło stworzoną przez naszych ojców groźbę wojny nuklearnej. To także nasze pokolenie w okresie swego działania potrafiło się obyć bez użycia siły, przemocy, zniszczenia i brutalności.
       5. Nasze pokolenie wprowadziło w życie faktyczną równość wszystkich ludzi. To my po raz pierwszy w dziejach Ziemi zaczęliśmy praktykować zasadę, że każdy człowiek jest równy, niezależnie od rasy, płci, religii, przekonań, itp. To my zmusiliśmy rasistowskie państwa do zmiany systemu ich praw. To my ustanowiliśmy kary za dyskryminację. To też nasza generacja zaczęła zasiadać do okrągłego stołu z reprezentantami wszystkich krajów, ras i religii.
       6. To za naszego pokolenia skomponowana została najpiękniejsza muzyka w dziejach Ziemi. Przykładowo, to właśnie z naszego pokolenia wywodzi sie ABBA. Niemal też cała muzyka skomponowana w naszych czasach reprezentuje sobą wszystkie te wartości których wyraźnie brakuje zarówno w wypaczonym hałasie i pomrukach uważanych za muzykę przez nasze dzieci, jak i w znacznej proporcji utworów muzycznych skomponowanych przez poprzedzające nas pokolenia.


#E3. Największe zaniedbania naszego pokolenia:

       Kiedy w okresie dominacji naszego pokolenia w latach od około 1970 do około 1995, my byliśmy zajęci budowaniem dobrobytu, pokoju i politycznej stabilności na Ziemi, niestety zaniedbaliśmy równocześnie i zawaliliśmy wiele innych spraw. To właśnie te nasze zaniedbania spowodowały, że kiedy około 1995 roku po naszym okresie nadszedł czas zdominowania Ziemi przez nasze dzieci, wówczas ludzkość raptownie zanurkowała w kryzysy, terroryzm, wojny, depresję ekonomiczną, niedostatki, bezrobocie, głód, znieczulicę społeczną, chaos, marazm polityczny, oraz inne nieszczęścia spowodowane ludzkimi niedoskonałościami. Dokonajmy więc tu przeglądu obszarów w których (a także sposobów na jakie) całe nasze pokolenie kompletnie "zawaliło" sprawę.
       Oczywiście, aby ujawnić generalne trendy odnoszące się do całych pokoleń, konieczne jest użycie wysokiego stopnia generalizacji. Jak zaś to z generalizowaniem zawsze bywa, wypunktowywuje ono jedynie najbardziej powszechne i najbardziej generalne tendencje. Jako takie, nie uwzględnia ono ani wyjątków od opisanych tu tendencji - które w rzeczywistym życiu zawsze przecież istnieją, ani też jakichkolwiek indywidualnych osób czy jakichkolwiek konkretnych rodzin. Stąd, na przekór że to co tu opisane faktycznie odnosi się do całych wskazywanych tu pokoleń, niekoniecznie i nie zawsze odnosi się to do każdej indywidualnej osoby czy do każdej indywidualnej rodziny.
       1. Rozpieszczenie (zamiast wychowania) pokolenia naszych dzieci. Owo pokolenie naszych dzieci przejęło po nas kontrolę nad Ziemią około 1995 roku, oraz będzie ja sprawowało do około 2020 roku. Obecnie więc jesteśmy po połowie okresu ich zarządu Ziemią i na własnej skórze doświadczamy owoców naszego niewłaściwego podejścia do ich wychowania. Moim zdaniem najpoważniejszym błędem wychowawczym naszego pokolenia było, że kierując się uczuciami zamiast rozumem odrzuciliśmy tradycyjne metody wychowania dzieci - które udowodniły już swoją poprawność w działaniu przez całe tysiąclecia ich używania. Jednocześnie niesprawdzone metody wychowania jakie kierując się uczuciami zamiast logiką po raz pierwszy powprowadzaliśmy do użycia właśnie my, wiodły do wyrośnięcia zbyt wielkiej proporcji dzieci naszego pokolenia na egoistów, snobków, mięczaków, niezdary, niedołęgów, terrorystów, itp. Nasze pokolenie miało raczej twarde dzieciństwo i młodość. Można więc zrozumieć dlaczego, kiedy w końcu swoimi rękami zdołaliśmy zbudować największy okres dobrobytu w dotychczasowych dziejach Ziemi, owocami tego dobrobytu zaczęliśmy bezwarunkowo obsypywać nasze dzieci. Na dodatek powszechne kierowanie się uczuciami zamiast rozumem spowodowała że bez przerwy staraliśmy się przypodobać naszym dzieciom i kupić sobie ich miłość, zamiast wpajać w nie zasady, tradycję, dyscyplinę, odpowiedzialność, oraz inne cechy wymagane do wpojenia młodemu pokoleniu. To właśnie w okresie dominacji naszego pokolenia nasze dzieci otrzymywały samochody, komputery i najnowsze zabawki zupełnie bez kiwnięcia palcem. To nasze pokolenie wprowadziło do użycia miękką i wygodną bieliznę, jednorazowe pieluchy, zakazy dawania dzieciom klapsa kiedy są niegrzeczne, oraz urabianie nauczycieli aby używali psychologii zamiast obowiązków, gonienia do pracy i kar. To nasze pokolenie pozwalało swym dzieciom wydawać nasze pensje na najmodniejsze ubrania, najbardziej znanych fryzjerów, oraz najlepsze kosmetyki. W rezultacie, spora proporcja pokolenia naszych dzieci nawykła że cały świat obraca się wokoło ich pępka, oraz że w życiu można jedynie brać nic w zamian nie dając. W ten sposób, zgodnie z prawami życia opisanymi w punkcie #A3 strony god_proof_pl.htm wychowaliśmy pokolenie naszych następców na niedołęgi i niemoralnych egoistów, którzy umieją zabierać jednak nie potrafią dawać, którzy umieją obiecywać, jednak nie potrafią dotrzymywać, którzy umieją burzyć, jednak nie potrafią budować z sukcesem, którzy zamiast pokojowej i efektywnej negocjacji używają siły i zniszczenia. W swoim podejściu do wychowania następnego pokolenia zignorowaliśmy tysiąclecia doświadczeń ludzkości że aby nabyć wymaganych cech charakteru, zgodnie z wyraźnymi zaleceniami Boga wyrażonymi w Biblii młodzież trzeba wychowywać "tak jak hartuje się stal" - co wyjaśniono w punkcie #B5.1 totaliztycznej strony will_pl.htm. W rezultacie, reprezentanci owego pokolenia naszych dzieci którzy obecnie panują nad światem, zapewne nie będą nawet zdolni zapewnić nam godziwych emerytur. Na stare lata przyjdzie więc nam zbierać owoce faktu że jako pokolenie "zawaliliśmy" właściwe wychowanie następnego pokolenia. Oczywiście, istnieje znacznie więcej niepożądanych następstw naszego zawalenia sprawy właściwego wychowania następnego pokolenia - są one jednak szerzej omawiane w "części #K" odrębnej totaliztycznej strony o nazwie tapanui_pl.htm.
       2. Zdewaluowanie znaczenia moralności i religii. Jak naukowo zdołała to dopiero nam dowieść teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji (a także wywodząca się z tej teorii filozofia totalizmu), tak naprawdę to życiem ludzkim rządzą trzy wielkości moralne, mianowicie tzw. "pole moralne", "energia moralna", oraz "prawa moralne". Przykładowo, owa teoria i filozofia ustaliły, że tylko te ludzkie działania które zawsze wznoszą się pod górę "pola moralnego" są moralne i wysoce korzystne dla wszystkich ludzi których sobą one dotykają. (Tj. korzystne dla wszystkich ludzi są tylko te działania które podążają wzdłuż tzw. "linii największego oporu intelektualnego" - po szczegóły patrz punkt #G3 strony eco_cars_pl.htm.) Natomiast ludzie którzy w swych działaniach ześlizgiwują się w dół "pola moralnego" wzdłuż tzw. "linii najmniejszego oporu", czyli którzy postępują zgodne z tzw. filozofią pasożytnictwa, są bezpardonowo tępieni i dotykani wszelkimi możliwymi katastrofami, tak jak w punkcie #C3 strony seismograph_pl.htm opisane to zostało dla mieszkańców wyspy Haiti, zaś w punkcie #E2 strony day26_pl.htm - dla mieszkańców moralnie zdegenerowanych wybrzeży Oceanu Indyjskiego. Przez całe tysiąclecia religie nakazywały ludziom właściwe potraktowanie moralności, zaś ludzie intuicyjnie podążali za tymi nakazami swych religii. Chociaż więc wolno i po omacku, ciągle poziom cywlizacyjny naszej planety nieustannie wówczas się podnosił. Jednak nasze pokolenie nagle odeszło od Boga i od moralności. Wszakże to nasze pokolenie zamiast moralności i religijnej "miłości bliźniego" zaczęło wmawiać swym dzieciom że życiem rządzą Darwinowskie "prawa dżungli" oraz zasady "przeżywania najsilniejszego"! W rezultacie owe "prawa dżungli" mamy teraz wokoło. Przeżywać też zaczynają właśnie tylko owi najsilniejsi i najboleśniej kąsający.
       3. Zaniedbanie kultywowania tradycji i umożliwienie degradacji w postawach ludzi. Przez wieki tradycja i system ludzkich wartości stanowił rodzaj szkieletu jaki dumnie podtrzymywał ludzkość. Niestety, to właśnie nasze pokolenie zaniedbało kultywowanie dawnych tradycji i pozwoliło aby niszczycielskie i niesprawdzone wcześniej postawy życiowe zaczęły wkradać się do życia ludzi. Z kolei owo zaniedbanie kultywowania tradycji oraz degradacja postaw miały fatalne następstwa. Przykładowo, zatarły one zrozumienie dobra i zła, oduczyły odróżnianie tego co moralne od tego co niemoralne, pozwoliły na uznanie zboczeń i wypaczeń za wzorce do naśladowania, itd., itp.
       4. Zaniedbanie przekazu tradycji o istotności wsłuchiwania się w podszepty naszego sumienia. Aby umożliwić ludziom wytrwanie przy moralnym postępowaniu, kiedy Bóg stwarzał ludzi, wyposażył ich w specjalny "przeciw-organ" zwany "sumieniem". Owo "sumienie" jest rodzajem jakby jednokierunkowej "linii telefonicznej" która na stałe jest podłączona do umysłu Boga aby nieustannie nam podszeptywać czy dane nasze działanie jest "moralne" czy też "niemoralne", a w ten sposób aby zawsze nam umożliwiać jednoznaczne odróżnianie dobra od zła. Istnieje nawet filozofia życiowa zwana totalizmem intuicyjnym, której praktykowanie sprowadza się właśnie do uważnego wsłuchiwania się w podszepty własnego sumienia i następnego postępowania zgodnego z tymi podszeptami we wszystkim co tylko w swoim życiu się czyni. Działanie owego "sumienia" zdumiewa tych dzisiejszych naukowców, których ateistyczne światopoglądy NIE pozwalają im zrozumieć jak to się dzieje że poczucie dobra i zła jest w nas wbudowane od samego początku i daje się wykryć nawet już w sześcio-miesięcznych dzieciach - jako przykład patrz artykuł "Sense of right and wrong in place by six months of age, research found" (tj. "Poczucie dobra i zła istnieje już w sześcio-miesięcznych dzieciach, badania wykazują") ze strony A5 gazety The New Zealand Herald (wydanie z wtorku (Tuesday), May 11, 2010). Niestety, podszepty sumienia daje się zagłuszać - zaś powtarzanie owego zagłuszania z czasem prowadzi do chronicznego ignorowania sumienia i do wypaczonego zrozumienia dobra i zła. To też właśnie nasze pokolenie było ostatnim na Ziemi którego postępowaniem rządziły głównie podszepty sumienia. Niestety, samemu ciągle kierując się sumieniem, zaniedbaliśmy przekazania następnym generacjom owej istotnej tradycji wsłuchiwania się w podszepty sumienia i pedantycznego wdrażania tego co sumienie nam nakazuje. W rezultacie zamiast wsłuchiwać się w sumienie, następne generacje ludzi zaczęły wsłuchiwać się w swoje pożądania, chciwość, zachcianki, itp. Efekty zaś tego widzimy obecnie wokoło siebie w formie gwałtownie upowszechniającej się filozofii pasożytnictwa, oraz wynikającego z niej moralnego upadku naszej cywilizacji.
       5. Zaniedbanie opieki nad naturą i środowiskiem. W pogoni za dobrobytem i w zapale mnożenia dóbr materialnych jako pokolenie zapomnieliśmy również o naturze i o środowisku. W rezultacie to nasze pokolenie staje się odpowiedzialne za nieszczęścia i problemy jakie obecnie zaczynają wyraźnie ujawniać się wokoło. Na dodatek, nie wychowaliśmy właściwie pokolenia naszych dzieci które przejęły świat po nas, tak że pokolenie to NIE nabyło cech wymaganych do naprawy naszych błędów. Stąd dzieciom naszego pokolenia też brakuje tego co potrzeba, aby naprawić nasze zaniedbania. Sytuacja z naturą i środowiskiem być może zacznie się poprawiać dopiero kiedy panowanie nad światem przejmą nasi wnukowie około 2020 roku - ale pod warunkiem że zdołamy im jakoś przekazać informacje których im potrzeba - po szczegóły patrz punkty #K7 i #K8 ze strony tapanui_pl.htm.
       6. Zaniedbania etyczne na polu zdrowia i medycyny. Nasze pokolenie kompletnie zawaliło też właściwe ustawienie zasad działania i etyki służby zdrowia i medycyny. Zamiast kultywowania uprzedniej "dbałości o każdego człowieka", to w naszym okresie pozwoliliśmy aby lekarze zaczęli dbać o dochód i tylko o tych najbogatszych zaś farmaceuci opracowywali głównie lekarstwa które łagodzą ale nie leczą - a stąd które raz zażyte muszą potem być zakupywane i zażywane już przez całą resztę zycia. Teraz zaś przyjdzie nam za to płacić niemal kompletnym brakiem właściwej opieki medycznej i służby zdrowia - kiedy najbardziej tych potrzebujemy.
* * *
       Oczywiście, podobnych uchybień nasze pokolenie popełniło znacznie więcej. Niektóre z nich są jednak zbyt specjalistyczne aby je tu opisywać. Inne z kolei są zbyt rozległe i faktycznie to wymagają znacznie szerszego wyjaśnienia. Z tego powodu, tylko najbardziej reprezentacyjny przykład wysoce znaczącego z takich dalszych uchybień naszego pokolenia jest skrótowo wzmiankowany poniżej w następnym punkcie, zaś szczegółowo jest on omówiony w "części #K" odrębnej strony tapanui_pl.htm - szczególnie patrz tam punkty #K5 i #K6.


#E4. Obecne staczanie się ludzkości w epokę "neo-średniowiecza" oraz nasze zawalenie obowiązku zapobiegnięcia temu staczaniu się:

       Pokolenie naszych ojców którzy zarządzali Ziemią od około 1945 roku do około 1970 roku panicznie bało się wojny. Postępując więc w zgodzie z dewizą starożytnych Rzymian "jeśli chcesz pokoju przygotowuj się do wojny" nasi ojcowie rozwijali broń jądrową i w latach 1945 do 1970 dokonywali setek próbnych eksplozji nuklearnych. Niestety, każda eksplozja broni jądrowej generuje straszliwą plagę jaką są narazie niewykrywalne przez oficjalną naukę ludzką wibracje "hałasu telepatycznego". Wibracje te mają bowiem brzydki zwyczaj że rezonują one potem w ziemskiej jonosferze przez całe wieki oraz że ich moc kumuluje się lawinowo z każdą następną próbną eksplozją broni jądrowej. Na nieszczęście dla ludzkości, wibracje te pozostając niesłyszalne w sposób świadomy oddziaływują jednak wysoce niszczycielsko na naszą podświadomość - która je słyszy i odbiera. Stąd posiadają one wysoce niszczycielski wpływ na umysły ludzi, wypaczając ich zdrowie, formując zboczenia, obniżając inteligencję, zwiększając irytowalność i agresywność, wypaczając nastroje, emocje, smak i postawy, obniżając liczbę spermoidów, itd., itp. W rezultacie, nasilanie się takiego rezonowania "hałasu telepatycznego" w ziemskiej jonosferze powoduje stopniowe staczanie się całej ludzkości w epokę niemoralności, niezgodności, chaosu, wojen, krzywd, itp. Epoka zwana "średniowieczem" wywołana była właśnie takim rezonowaniem "hałasu telepatycznego" - tyle że spowodowanym przez eksplozję Tapanui a nie przez eksplozje nuklearne. Owo więc "panikowanie" pokolenia naszych ojców i dokonywanie przez nich setek próbnych eksplozji broni nuklearnej, spowodowało aż takie zagęszczenie rezonowania "hałasu telepatycznego" wokół Ziemi, że zepchnęły one ludzkość w kolejną epokę "neo-średniowiecza". Skutki tej nowej epoki zaczynamy właśnie coraz wyraźniej widzieć dookoła siebie.
       O istnieniu, o generowaniu, oraz o następstwach "hałasu telepatycznego" jest nam wiadomym już od ralatywnie dawna. Przykładowo informacje o tym "hałasie telepatycznym " ja publikuję systematycznie już od czasu kiedy w 1987 roku odkryłem zaistnienie eksplozji Tapanui (tj. tej eksplozji która spowodowała nadejście na Ziemię oryginalnej epoki "średniowiecza"), oraz kiedy ustaliłem że "średniowiecze" było właśnie wynikiem rezonowania owego hałasu. Stąd w publikacjach takich jak podrozdział D4 z monografii [5/4] ostrzeżenia o nadchodzącym staczaniu się ludzkości w epokę "neo-średniowiecza" były upowszechniane na długo przedtem zanim pierwsze oznaki owego staczania zaczęły się ujawniać na Ziemi. Niestety, moje ostrzeżenia okazały się "wołaniem na puszczy". A szkoda że były one zignorowane, bowiem nosiły w sobie potencjał aby zapobiec i powstrzymać nadejście na Ziemię obecnie już wyraźnie się eskalującej epoki "neo-średniowiecza". To z tego powodu ja wierzę, że nasze pokolenie mogło zapobiec stoczeniu się ludzkości w epokę "neo-średniowiecza", jednak kompletnie "zawaliło" także i tą sprawę. Teraz zaś, kiedy "neo-średniowiecze" już panuje i z każdym dniem się nasila, nie daje się już mu zapobiec, a jedynie można próbować łagodzić jego następstwa.
       Podsumowując więc ten punkt, kolejną istotną sprawą którą kompletnie "zawaliło" nasze pokolenie, to że nie zapobiegło stoczenia się ludzkości w obecnie panującą epokę "neo-średniowiecza" - chociaż posiadało wszelkie wymagane informacje aby epoce tej zapobiec. W rezultacie tego "zawalenia", na Ziemię nadeszły obecne czasy "neo-średniowiecza" - w których podobnie jak w oryginalnym "średniowieczu" przykładowo małżeństwa są tylko na okres dobrej pogody, zaś rodziny się rozpadają z chwilą pierwszych kłopotów. W których to czasach zamiast rzeczowo badać niewyjaśnione zjawiska, Boga, UFO, duchy, ESP, itp., oraz zamiast zważać na materiał dowodowy w ich sprawie, ludzie tak wypaczyli i zdegenerowali swoje postępowanie że albo całkowicie ignorują te istotne sprawy, albo też "palą na stosie" badaczy którzy ujawnili im niewygodne prawdy. Zamiast wychowywać dzieci zgodnie z udowodnionymi przez tysiąclecia metodami zalecanymi przez Biblię, rodzice zaczęli oszczędzać im bólu i wysiłku, pocieszać że bezmyślność i głupota też zasługują na nagrody, wychwalać nawet za zjedzenie posiłku, obsypywać prezentami za czynienie niczego, dawać im dyplomy i medale tylko za wzięcie udziału, oraz wpajać w nich przekonanie że są pępkami całego wszechświata. Zamiast w rodzinnym życiu utrzymywać tradycje, role, pozycje i obowiązki, pozwala się obecnie aby każdy mógł czynić co tylko zechciał, oraz aby nikt nie zaznał żadnej struktury, dyscypliny, ograniczeń, ani odpowiedzialności. Zamiast słuchać tych co mają coś do powiedzenia obecnie słucha się tych co są najbardziej krzykliwi. Zamiast nazywać wszystko po imieniu, wprowadza się nową terminologię aby przypadkiem kogoś nie obrazić. Zamiast się modlić, ludzie wstydzą się już swego Boga. Zamiast wytykać i zwalczać to co złe i niemoralne, wprowadza się "prawa prywatności" oraz "cywilne unie" które pozwalają wszystko to ukryć lub zalegalizować. Zamiast potępiać i karać zboczonych, zwyrodniałych i pozbawionych hamulców, czyni się ich idolami. Zamiast pomagać ludziom w potrzebie, wymyśla się instytucje na które można potem przerzucać odpowiedzialność za pomoc, podczas gdy majbliźsi mogą zabawiać się w gapiów. To w czasach staczania się w "neo-średniowiecze" wyeliminowane zostały umysłowo inspirujące wieczorne życie towarzyskie i rozmowy ze starszą generacją oraz filozoficznie nastrajające modlitwy, będąc zastąpione bezmyślnym oglądaniem telewizji lub podsycaniem brutalności z pomocą gier komputerowych. To w owych czasach staczania się ponownie zaczęło się zatrudniać "za to KOGO ktoś zna", a nie "za to CO ktoś potrafi dokonać".
       Najgorsze jednak, że owo następne pokolenie naszych dzieci, po przejęciu po nas planety około 1995 roku, dodatkowo eskalowało dalej powyższe trendy "neo-średniowiecza". W rezultacie, na Ziemi zapanowała obecna epoka niemoralności, zachłanności, wypaczeń, zboczeń, agresji, zbrodni, bezrobocia, upadku i głodu. I tak zachłanność ludzka została wyeskalowana do granic absurdu. Stąd np. politycy zamiast pytać jak kiedyś "co to uczyni dla naszego narodu lub kraju", często zaczynają swoje rządy od wypytania "a co (lub ile) jest w tym dla mnie". Zamiast pracować na życie, obecnie "żyje się na kredyt". Zamiast płacić proporcjonalnie do wkładu, obecnie wymyśla się milionowe zarobki dla dyrekcji zaś głodowe ochłapy dla robotników, premie równoważne tysiącom pensji dla zarządu, oraz odsyłanie na bezrobocie dla reszty pracowników. Bóg stopniowo eliminowany jest z życia, zaś zamiast niego wprowadza się kult pieniądza i szybkiej przyjemności. Zamiast ludzi widzi się naokoło jedynie ciała i mięśnie, zaś zamiast natury - jedynie potencjał do zarobku. Itd., itp.
       W przeszłości naszej cywilizacji istniał już raz taki okres czasu kiedy ludzie zaprzestali słuchania wiedzy, materiału dowodowego, logiki, głosów rozsądku, oraz podszeptów sumienia, a zaczęli eskalować najróżniejsze wypaczenia kierując się wyłącznie uczuciami i emocjami. Okres ten nazywamy "średniowieczem". Poprzez trwałe wdrożenie w życie nowej tradycji aby ignorować moralność, wiedzę, logikę, dowody, oraz głosy rozsądku, a wsłuchiwać się wyłącznie w nasze uczucia i zachcianki które już od dawna są degenerowane niszczycielskim "hałasem telepatycznym", nasza planeta stopniowo stacza się obecnie w mroki epoki lustrzanie podobnej do "średniowiecza". To dlatego w okresie panowania naszego pokolenia rozpoczął się na Ziemi proces który my mogliśmy powstrzymać, jednak który po zignorowaniu stoczył ludzkość w obecnie już eskalującą się po Ziemi epokę wysoce niemoralnego "neo-średniowiecza". Kiedy zaś owe wypaczenia "neo-średniowiecza", oraz wszystkie jego niemoralne konsekwencje, raz już całkowicie rozpanoszą się po Ziemi, zapewnie potrzebny będzie wysiłek aż wielu kolejnych generacji (jeśli nie stuleci) aby ludzkość zdołała powrócić do sytuacji powszechnej moralności i dobrobytu.
       Dalsze informacje na temat "neo-średniowiecza" zawarte zostały w "części #K" totaliztycznej strony tapanui_pl.htm - szczególnie patrz tam podrozdziały #K5 i #K6. Z kolei przygotowane wiele lat temu ostrzeżenia o nadchodzeniu na Ziemię epoki "neo-średniowiecza" można sobie poczytać z podrozdziału D4 w monografii [5/4].


Część #F: Humor i zabawne sytuacje:

      

#F1. Dowcip na czasie:

       Ci z nas co często używają emailów i internetu, odnotowali zapewne że dzięki nim po świecie krążą ostatnio najróżniejsze zabawne historyjki i dowcipy. Jedna z nich szczególnie zwróciła moją uwagę, ponieważ jest wysoce na czasie dla naszej sytuacji i wieku. Owa zabawna historyjka ma tytuł "Old Dog: Age and Wisdom" - co znaczy "Stary pies: wiek i mądrość". Przytaczam ją poniżej dla pośmiania się przez tych z nas co znają język angielski. Oto ona:
       A wealthy old Gentleman decides to go on a hunting safari in Africa , taking his faithful, elderly dog named Killer, along for the company. One day the old dog starts chasing rabbits and before long, discovers that he's lost. Wandering about, he notices a leopard heading rapidly in his direction with the intention of having lunch. The old dog thinks, "Oh, ho! I'm in deep doo-doo now!" Noticing some bones on the ground close by, he immediately settles down to chew on the bones with his back to the approaching cat. Just as the leopard is about to leap, the old dog exclaims loudly, "Boy, that was one delicious leopard! I wonder, if there are any more around here?" Hearing this, the young leopard halts his attack in mid-strike, a look of terror comes over him and he slinks away into the trees. "Whew!", says the leopard, "That was close! That old dog nearly had me!" Meanwhile, a monkey who had been watching the whole scene from a nearby tree, figures he can put this knowledge to good use and trade it for protection from the leopard. So, off he goes, but the old dog sees him heading after the leopard with great speed, and figures that something must be up. The monkey soon catches up with the leopard, spills the beans and strikes a deal for himself with the leopard. The young leopard is furious at being made a fool of and says, "Here, monkey, hop on my back and see what's going to happen to that conniving canine! Now, the old dog sees the leopard coming with the monkey on his back and thinks, "What am I going to do now?", but instead of running, the dog sits down with his back to his attackers, pretending he hasn't seen them yet, and just when they get close enough to hear, the old dog says... "Where's that damn monkey? I sent him off an hour ago to bring me another leopard! Moral of this story... Don't mess with the old dogs... age and skill will always overcome youth and treachery! BS and brilliance only come with age and experience.


#F2. Wierszyk "radości po 60-tce":

       W czasach internetu sporo posiadaczy własnych adresów emailowych używa interesującej zasady dokumentowania swoim korespondentom że ciągle o nich myślą i ich pamiętają. Po prostu, kiedy już NIE mają nic nowego i ciekawego do napisania, wówczas wysyłają email z humorem. Dzięki tej zasadzie, jakiś czas temu ktoś przysłał mi wierszyk, podobno anonimowego autora, traktujący o "radościach po 60-tce". Ponieważ wierszyk ten wyraża rodzaj "humoru na czasie", postanowiłem włączyć go do tej strony. Aby jednak NIE urażać niczyich uczuć, zamknąłem go w odrębnym okienku. Stąd ci czytelnicy u których ciągle działa poczucie humoru i potrafią pośmiać się nawet z siebie samych, oraz którzy zechcą poczytać sobie ten wierszyk, powinni kliknąć na następujący guzik:


#F3. Inne strony z podobym rodzajem humoru:

       Aby nie zanudzać czytelników nie będę tutaj już podawał innych podobnych historyjek. Jednak dla tych których one zainteresują nadmienię ze następne dowcipy o podobnym charakterze podane są: w punkcie #D2 strony klasa.htm, oraz na stronach pajak.fateback.com/somebody_nobody.htm i pajak.6te.net/hawaiian_good_luck_sign.htm.


Część #G: Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:


#G1. Zamiast podsumowania:

       Dla każdego człowieka nadchodzi w końcu czas, kiedy jego życie ulega podsumowaniu. Tak się składa że ów czas nadchodzi właśnie i dla nas. Jak zwykle w takich przypadkach, nasi następcy będą sprawdzali nie tylko co zdołaliśmy osiągnąć, ale także "czy" i "jak" potrafiliśmy ponaprawiać swoje własne błędy. Z zakresie naszych osiągnięć sytuacja została tu wyklarowana - nie miały one precedensu w żadnym uprzednim pokoleniu. Jednak w sprawie popełnionych przed nas błędów nasza rola ciągle nie uległa zakończeniu. Mamy bowiem teraz obowiązek, aby na przykładach błędów które my sami popełniliśmy, oraz błędów które popełniły generacje naszych dziadków, ojców i dzieci, nauczyć teraz nasze wnuki jak mają ich unikać i jak powinni zabrać się za ich naprawianie. Aby zaś wywiązać się z tej naszej ostatniej roli, nie wolno nam zamykać się w naszym świecie i zatrzymywać nasze doświadczenia wyłącznie dla siebie, a mamy obowiązek aby wypowiadać na głos swoje opinie i wskazywać właściwe kierunki. Jednym zaś z forów które możemy używać w tym celu, jest m.in. właśnie niniejsza strona.


#G2. Copyrights © 2010 - wszelkie prawa zastrzeżone:

       Autorstwo i prawa copyrights dla opisów z części #D tej strony są zastrzeżone na rzecz każdej osoby do której nazwiska dane opisy zostały dołączone. Z kolei autorstwo i prawa copyrights dla opisów z pozostałych części tej strony (poza ową częścią #D) są zastrzeżone na rzecz dra inż. Jana Pająk - redagującego całość tej strony.


#G3. "Disclaimer" redaktora tej strony:

       Odnotuj że narazie niniejsza strona ma tylko jednego głównego redaktora, którym jest dr inż. Jan Pająk. Stąd większość jej tekstu została przygotowana i jest aktualizowana właśnie przez niego. Wkład innych wymienionych tutaj absolwentów rocznika 1970 skupia się głównie na sformułowaniu jej części #D. Dlatego poglądy wyrażone na tej stronie w częściach innych niż owa część #D, niekoniecznie są podzielane przez wszystkich wymienianych tutaj absolwentów rocznika 1970. Czyli niektóre zjawiska i sytuacje komentowane w innych niż owa #D częściach tej strony zapewne mogą być przez część z nich interpretowane na odmienne od zaprezentowanych tutaj sposobów.


#G4. Zasady przyjete w zapisie tej strony:

       Jak dla wszystkiego co jest nowo-tworzone w naszym swiecie, podczas sporządzania tej strony musiałem przyjąć okreslone zasady jej zapisu. Ponizej postaram sie wiec wyjasnic jakie te zasady sa:
       #1. Aktualne zdjęcia. Te osoby, dla których dostępne jest juz chocby jedno aktualne zdjecie (tj. wykonane relatywnie niedawno), w "Menu 1" wyróznione zostaly bialym kolorem liter.
       Warto tutaj jednak odnotowac, ze dawny wyglad wiekszosci z nas uwieczniony zostal na historycznych juz zdjeciach pokazanych na stronie Nasz Rok dostepnej poprzez klikniecie w "Menu 1".
       #2. Tytuly. Poniewaz kazdy z nas posiada tytuly "magistra inzyniera", w wykazach i opisach z tej witryny nie powtarzam juz owych standardowych tytulów. Jednak dla informacji przytoczylem pelne tytuly dla tych osób z naszego roku, którym tytulów tych pózniej nieco przybylo - zas ja zdolalem jakos sie o nich dowiedziec.
       #3. Nazwiska panienskie. Dla kobiet z naszego roku w tekscie uzywam ich obu nazwisk, podajac w nawiasie nazwisko panienskie (tj. to, które pamietamy ze studiów). Natomiast w "Menu 1" dla skrótu uzywam jedynie ich nazwisk panienskich.
       #4. Prywatnosc. Prosze tez odnotowac, ze z uwagi na "Privacy Act" troche sie boje przytaczac na tej stronie adresów uczestników naszego roku, jesli nie otrzymalem od nich wyraznego zezwolenia aby ich adresy otwarcie podac. Jednak w wielu przypadkach ja mam juz te adresy i dla uczetników naszego roku w kazdym momencie czasu jestem w stanie udostepnic adres ich bylych przyjaciol i kolegow z roku. Dlatego jesli ktos chce otrzymac czyjs adres, prosze do mnie napisac email, a ja natychmiast go przysle. Nalezy jednak odnotowac, ze ów adres podaje ponizej we wszystkich tych wypadkach, kiedy jest on jedynym kontaktem jakim dysponuje do danego absolwenta naszego roku. Natomiast numery telefonu i emaile przytaczam bez ograniczen, poniewaz ich otwarte udostepnianie kontunuuje tradycje ksiazek telefonicznych i list adresowych, stad praktycznie nie narusza zbytnio niczyjej prywatnosci.


#G5. Polskie literki:

       W tekście tej strony starałem się używać polskich literek. Szybko jednak odnotowałem, że nie każdy serwer poprawnie koduje i przesyla owe litery (np. serwer www.nrg.to deformuje polskie litery i uniemożliwia ich odtworzenie nawet na poprawnie nastawionych komputerach z Polski jakie używają systemu operacyjnego "Windows XP"). Ponadto komputery zdają się wyświetlać poprawnie polskie literki tylko jeśli albo używają systemu operacyjnego "Windows XP", lub jeśli ich Internet Explorer został na nie ustawiony. (Aby ustawić swoją przeglądarkę "Internet Explorer" na poprawne odczytywanie polskich liter, trzeba kliknąć na pozycję w jej menu oznaczoną "Widok" (po angielsku "View"), zaś potem na opcję oznaczoną "Kodowanie" (po angielsku "Encoding"). Kiedy zaś otworzy się submenu "Dalsze" ("More") z odmiennymi alfabetami, wybrać trzeba i włączyć kliknięciem alfabet oznaczony "Srodkowoeuropejski (Windows)" (po angielsku "Central European (Windows)").) Gdyby jednak i takie ustawianie nie pomogło, wówczas na wszelki wypadek informuję, że jeśli u kogoś w miejscu literek na ekranie pojawiają się jakieś dziwne znaczki, to zapewne oznacza, że jego komputer nie wyświetla prawidłowo polskich literek. W takim przypadku dobrze jest wiedzieć, że wyświetlane znaczki oznaczają co następuje:
"ą" = "a" z ogonkiem, "Ą" = "A" z ogonkiem,
"ć" = "c" z kreską, "Ć" = "C" z kreską,
"ę" = "e" z ogonkiem, "Ę" = "E" z ogonkiem,
"ł" = "l" przekreślone, "Ł" = "L" przekreślone,
"ń" = "n" z kreską, "Ń" = "N" z kreską,
"ó" = "o" z kreską, "Ó" = "O" z kreską,
"ś" = "s" z kreską, "Ś" = "S" z kreską,
"ź" = "z" z kreską, "Ź" = "Z" z kreską,
"ż" = "z" z kropką, "Ż" = "Z" z kropką.
       Oto wykaz polskich literek jakie mogą wystąpić w moich tekstach:
ą ć ę ł ń ó ś ź ż (małe polskie literki)
a c e l n o s z z (łacińskie i angielskie odpowiedniki małych polskich literek)
Ą Ć Ę Ł Ń Ó Ś Ź Ż (duże polskie litery)
A C E L N O S X Z (łacińskie i angielskie odpowiedniki dużych polskich liter).
       Powinienem tutaj dodać, że po odnotowaniu mizernych efektów moich eksperymentów z użyciem polskich literek, wcale teraz się nie spieszę z przeredagowaniem na polskie literki tej części totaliztycznych stron które oryginalnie pisane były alfabetem angielskim (łacińskim).


#G6. Osobista kopia tej strony trzymana we własnym komputerze:

       Jesli ktos zechece czesto zagladac do niniejszej witryny internetowej, wowczas dobrze jest skopiowac ja cala do swojego wlasnego komputera. Wszakze w przypadku posiadania takiej prywatnej kopii tej witryny, nie jest sie juz zaleznym od dostepu do internetu w przypadku kazdej checi ponownego zagladniecia do tej strony lub ogladniecia ktorejs z pokazanych na niej ilustracji. Nie jest tez juz wowczas konieczne znoszenie owego potopu najrozniejszych banerow reklamowych, jakimi strony internetowe utrzymywane na darmowych serwerach sa nieustannie zalewane. Na przekor ze z pozoru moze ono wydawac sie trudne, faktycznie sporzadzanie takiej wlasnej repliki niniejszej witryny internetowej jest relatywnie proste. Dla tych wiec ktorzy zechca sporzadzic sobie taka replike w swoim wlasnym komputerze, niniejszym opisuje krok po kroku, jak tego dokonac. Oto owa intrukcja postepowania:
     1. Stworzyc nowy folder (zbior) na dysku twardym "c:". Folder ten bedzie zawieral niniejsza strone (a ewentualnie takze dowolne inne moje strony). W tym celu wystarczy uruchomic "Windows Explorer", oraz stworzyc nowy folder na swoim dysku twardym. Dobrze jest folder ten nazwac w taki sposob, aby wyraznie odroznial sie od innych typowych folderow z owego dysku twardego, np. nazywajac go "Pajak" (lub "rok"). Folder ten bedzie pozniej uzywany do przechowywania wszystkich tych stron internetowych z niniejszej witryny, ktore ktos zechce zawsze miec pod reka.
     2. Stworzyc nowe pod-foldery (podzbiory) we wnetrzu foldera "Pajak" (lub "rok"). Owe pod-foldery beda zawieraly poszczegolne grupy zdjec ukazywanych za posrednictwem niniejszej strony internetowej, a nalezacych do poszczegolnych kolegow. Generalna zasada tworzenia owych pod-folderow jest, ze otrzymuja one nazwy zapisane wylacznie malymi literkami lacinskimi, jakie skladaja sie z nazwiska, kreski podkreslajacej, imienia osoby ktorej zdjecia pod-foldery te przechowuja (odnotuj ze w nazwach tych pod-folderow nie uzywa sie polskich literek). Przykladowo, dla przechowywani moich zdjec utworzyc trzeba podfolder pajak_jan, z kolei dla przechowywania zdjęć Staszka Przeworka utworzyc trzeba pod-folder nazywajacy sie przeworek_stanislaw. Ponadto utworzyc trzeba kilka "systemowych" podfolderow, ktore przechowuja wspolne zdjecia. Oto wykaz nazw pod-folderow (podzbiorow) "systemowych" wykorzystywanych przez niniejsza witryne internetowa:
     wroclaw. Zawiera on zdjecia Wroclawia.
     pw. Zawiera on zdjecia Politechniki Wroclawskiej.
     kwiatki. Zawiera on zdjecia kwiatkow pokazanych w miejscach gdzie pozniej maja byc wlaczone jakies konkretne zdjecia, a takze zdjecie "ksiegi uwag".
      W celu stworzenia tych pod-folderow wystarczy uruchomic "Windows Explorer", oraz wygenerowac nim wymagane pod-foldery we wnetrzu foldera "Pajak".
     3. Zachowac kod zrodlowy tej strony w swoim folderze "Pajak" (lub "rok"). W tym celu trzeba "kliknac prawym przyciskiem" swojej myszy, kiedy sie wskazuje na jakikolwiek obszar zadrukowany tej strony (np. wskazuje tutaj). Male menu powinno sie pojawic, ktore ma pozycje "View Source". Kliknij na ta pozycje, tak ze kod zrodlowy tej strony pojawi sie w edytorze tekstu nazywanym "Notepad". Kliknij na "File" menu w tym "Notepad" i wybierz opcje "Save As...". Zachowaj kod zrodlowy ze swojego "Notepad" uzywajac nazwy pliku "index.htm" jako "File name" tego kodu, zas podajac folder "c:\Pajak" (lub "c:\rok") jako "Save in" miejsce dla zachowania tego kodu. Odnotuj ze strony wywolywane z niniejszej strony nalezy zachwywac pod nieco innymi nazwami, mianowicie: "pw.htm" dla strony Nasz Rok, "zyciorysy.htm" dla strony Objaśnienia, oraz "wroclaw.htm" dla strony Wrocław. Aby zachowac tekst przesuwnego "Menu 2", koniecznym jest napierw jego oddzielne wyswietlenie poprzez napisanie w okienku adresowym browsera (np. "Internet Explorer") nazwy "menu.htm" dolaczonej do konca aktualnego adresu danej witryny. Dopiero potem menu to mozna zachowac (w sposob identyczny jek wszystkie strony opisane powyzej) pod nazwa "menu.htm".
     4. Zachowac ilustracje. Kliknij prawym przyciskiem myszy na kazda ilustracje z tej strony lub ze stron z nia zwiazanych, potem wybierz opcje "Save Picture As". Ilustracje ze stron z notkami autobiograficznymi zachowaj w pod-folderze osob jakich zdjecia te dotycza. Natomiast zdjecia kwiatkow i Wroclawia zachowaj w pod-folderach "kwiatki" oraz "wroclaw". (Odnotuj ze kazda ilustracja wskazuje u dolu ekranu sub-folder w jakim musi byc zachowana.)
     5. Wyswietlic ta strone w swoim komputerze. Po zachowaniu tej strony, daje sie ona wyswietlic w dowolnej chwili we wlasnym komputerze, poprzez zwykle wycelowanie na plik "index.htm" (tj. wycelowanie na kod zrodlowy tej strony) uzywajac w tym celu "Windows Explorer", oraz nastepne podwojne klikniecie na owym pliku. (Mozna tez ja wyswietlic poprzez wycelowanie na nie "Windows Explorer" i przycisniecie klawisza "Enter".) Strony zwiazane z niniejsza hyperlinkami, mozna wyswietlac albo poprzez klikniecie na owe hyperlinki kiedy ta strona jest pokazana na ekranie komputera, albo tez poprzez klikniecie z "Windows Explorer" odpowiednio na "pw.htm", "zyciorysy.htm", lub "wroclaw.htm".
     6. (Warunkowo) pousuwac banery. Darmowe serwery z jakich ja korzystam, zwykle wprowadzaja kody banerow do kodu zrodlowego stron jakie na nich sa wystawiane (czesto kody tych banerow zawieraja tez dokuczliwe bledy jakie staraja sie utrudniac ogladanie owych stron). Jesli benery te kogos irytuja, wowczas w kodzie zrodlowym zachowanym we wlasnym komputerze daje sie je pousuwac. Aby powycinac te bannery, nalezy najpierw zidentyfikowac ich kody (albo przez znalezienie adresu referowanego w owym kodzie i zaczynajacego sie od "http://...", albo poprzez wypatrzenie komentarza oznakowujacego poczatek i koniec danego bannera i zwykle zaczynającego sie od slow "banner insertion ...").


#G7. Inne strony jakie posiadają związek tematyczny z niniejszą:

      

Owe inne strony które też posiadają związek tematyczny z niniejszą nasza stroną, to (kliknij na wybraną z nich aby ją odwiedzić):


#G8. Odnotujmy że strona ta kiedyś była dostępna w internecie pod szeregiem odmiennych adresów, z których jednak ją już wydeletowali:

       Aby pomniejszyć swoje koszta, do udostępniania tej strony używam wyłącznie darmowych serwerów. Dlatego często strona ta zostaje z nich wydeletowana. Dla informacji podaję więc tutaj wykaz adresów pod którymi niniejsza strona kiedyś była dostępna, jednak późniejsze jej testowanie wykazało że obecnie już jej tam NIE ma. Oto owe adresy:
mozajski.i6networks.com/1970,
wroclaw.i6networks.com/1970,
free.7host02.com/sheep/1970,
www.nrg.to/newzealand/1970,
wroclaw.free2w.com/1970,
milicz.fateback.com/1970,
n.1asphost.com/1970,
jan-pajak.com/1970,
aliens.f2g.net/1970,
1970.netfirms.com,


#G9. Zapiszmy sobie w swym komputerze adresy pod jakimi można znaleźć egzemplarze tej strony:

       Podobnie jak wszystkie inne maszyny, komputery mają tendencje aby czasami nawalać - szczególnie kiedy je pilnie potrzebujemy. Ponadto, strony które ja wykonuję są wystawiane wyłącznie na "darmowych serwerach" - tj. wystawiane w taki sposób, aby za nie mi nie przysyłano słonych rachunków do płacenia. Dlatego sporo adresów pod którymi niniejsza strona była kiedyś wystawiana, z upływem czasu zostawało wydeletowane. Podczas najnowszej aktualizacji tej strony (której data wskazywana jest u góry nad jej "Menu" a także na samym jej końcu) była ona ciągle dostępna pod kilkoma następującymi adresami. Jej główna kopia była dostępna pod adresem: Natomiast identyczne do niej kopie rezerwowe dostępne były m.in. pod adresami: Aby zawsze mieć pod ręką owe adresy, rekomendowałbym aby sobie je skopiować i potem wkleić do jakiegoś pliku z adresami który trzymamy we własnym komputerze.
księga uwag
Księga uwag
(pozwala na szybką wymianę wieści)
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
* * *
Data założenia tej strony: 12 czerwca 2004 roku. Data jej najnowszej aktualizacji: 1 lipca 2010 roku.
(Sprawdź pod adresami podanymi powyżej czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)
Oto wskazania liczników odwiedzin tej strony:
Licznik / Licznik 2